czwartek, 18 sierpnia 2016

Zakupy na Blippo~

 Jak ktoś wystarczająco długo śledzi mojego bloga, być może wie, że strasznie skąpe ze mnie stworzenie. Na tyle skąpe, że ceny japońskich słodyczy skutecznie odstraszają mnie od ich masowego kupowania, nie ważne jak bardzo chciałabym ich próbować. Jednak ostatnio stwierdziłam, że w ramach auto-prezentu urodzinowego coś tam sobie zamówię. Padło na sklep Blippo, prowadzony przez właściciela Kawaii Boxa (którego miałam zaszczyt otrzymać) oraz Japan Candy Boxa. Ceny są tam całkiem niezłe, wysyłka darmowa, a do tego miałam kod rabatowy na 10%, więc nawet nie szukałam innego sklepu.

Blippo japońkie słodycze

 Moje skąpstwo pozwoliło mi na 6 smakołyków, oczywiście wybranych z tych najtańszych :D Może jak zacznę sama jakoś porządnie zarabiać, będę się kusić od czasu do czau na coś więcej. Na razie oszczędność wygrywa ^_^'

 Sama paczka (raczej nie ma sensu wam jej pokazywać) przyszła do mnie w takim stanie, że dziwię się, że nic z niej po drodze nie uciekło :P Ale dzięki tym uroczym, styropianowym (?) trójeczkom wszystko zostało na swoim miejscu i to nawet nienaruszone. Choć nie powiem, po tym jak ładny był Kawaii Box, spodziewałam się jakiejś równie uroczej paczuszki, a przyszedł brzydki, brązowy, pognieciony karton, byle jak sklejony tanią taśmą ._.

 Warto jeszcze wspomnieć o wysyłce na Blippo. Do wyboru mamy właściwie trzy opcje. Jak sobie dopłacimy, paczka powinna przyjść szybciej, lub jeszcze szybciej. Ale co ciekawe, darmowa opcja nie powinna być rejestrowana i mieć opcji śledzenia, a mimo to dostałam swój kod i mogłam sprawdzać co tam się z paczką dzieje. Jakiś błąd? Próba naciągania ludzi? To już pozostawię wam do rozstrzygnięcia.

 No ale przejdźmy teraz do części właściwej!


Morinaga Choco Ball - Strawberry

Morinaga Choco Ball - Strawberry

 Jeszcze w czasie zdejmowania folii dotarł do mnie cudny, truskawkowy zapach <3 Druga świetna rzecz, to wygodne otwarcie. Pudełeczko można sobie łatwo otwierać i zamykać, do tego fajnie dozuje pojedyncze kulki. Jednak co do smaku nie było już tak świetnie...

 Właściwie nie spodziewałam się wiele po truskawkowej czekoladzie. Czy raczej "czekoladzie", bo biała czekolada to dla mnie żadna czekolada. Tutaj mamy takową o... no cóż, mdłym, truskawkowym smaku. Pod tym względem nie różni się od naszych zachodnich słodyczy. Same kuleczki ratuje jeszcze chrupiące wnętrze. Według opisu ze sklepu jest z preparowanego ryżu. Wydaje mi się że jest w nim też jeszcze jakieś nadzienie. W każdym razie konsystencją jak i już trochę wyraźniejszym, truskawkowym smakiem, nieco wybawia cały smakołyk od bycia niejadalnym.


Ogólnie: No jadłam lepsze rzeczy. Żeby nie było, nie są złe te kuleczki, ale za tę cenę...
W porównaniu do zachodnich słodyczy: ...u nas dostaniemy o wiele smaczniejsze łakocie (i w większych ilościach).


Ginbis Tabekko Animal Biscuits - Seaweed

Ginbis Tabekko Animal Biscuits - Seaweed

 Wyglądają zupełnie jak zwykłe herbatniki, tyle że posypane kawałeczkami suszonych wodorostów. No i mają kształty zwierzątek, a nawet są podpisane, co może zachęcać dzieci do nauki angielskiego. Z takim małym szczegółem, że w części kształtów ciężko cokolwiek rozpoznać :P

 Zapach mają... niepodobny do niczego, całkiem zagadkowy, ale właściwie nawet apetyczny. A smak? Są słone i słodkie jednocześnie. Dziwne połączenie, ale.. podoba mi się! Jeśli chodzi o obiecywany smak wodorostów, to ciężko mi powiedzieć, czy on rzeczywiście tam jest. Mają taki lekki, nietypowy posmak, ale nie mam wystarczająco doświadczenia z wodorostami, żeby stwierdzić, że to faktycznie one :P Próbując samej tej posypki też ciężko określić jak to w ogóle smakuje. W każdym razie smakuje nawet fajnie.

Ginbis Tabekko Animal Biscuits - Seaweed

Ogólnie: Nie są jakieś super smaczne, na pewno mogłyby mieć bardziej wyczuwalny aromat wodorostów, ale bardzo chętnie sięgałam po następny i następny.
W porównaniu do zachodnich słodyczy: U nas czegoś takiego na pewno się nie znajdzie. A przynajmniej te są zupełnie inne, niż wszystkie herbatniki jakie do tej pory jadłam. Prawdopodobnie nawet jedne z lepszych.


Yaokin Takoyaki Snack Stick

Yaokin Takoyaki Snack Stick

 Coś takiego, jeśli nie identyczne, było w anime Dagashi Kashi, więc nie mogłam sobie odmówić ^_^ Wybrałam smak takoyaki.

 Zapach chrupka jest całkiem znajomy. Pachnie po prostu jak zwykłe, smakowe chrupki, w dodatku trochę przypalone. Jest dość twardy i oczywiście chrupiący. Jednak mimo nieobiecującego zapachu jest naprawdę smaczny! Jest bardzo słony, ale również aromatyczny. Tutaj też nie jestem w stanie powiedzieć, czy rzeczywiście smakuje jak takoyaki, ale na pewno smakuje bardzo dobrze :3

Yaokin Takoyaki Snack Stick

Ogólnie: Chcę więcej! Następnym razem zamówię chyba przynajmniej kilka sztuk xD
W porównaniu do zachodnich słodyczy: Większość naszych chrupek nie ma tak intensywnego smaku. Forma i tekstura też nieco się różni. Z pewnością chętnie zobaczyłabym je na półkach naszych sklepów!


Coris Grape & Soda Soft Candy

Coris Grape & Soda Soft Candy

 Tu ponownie zapach mamy niesamowity! Konkretnie apetyczny aromat winogron. Natomiast konsystencja i sam smak kolejny raz troszkę zawodzą. Spodziewałam się czegoś w rodzaju ciągnącego się żelka. A to jest... nawet nie wiem jak to opisać :P Prawie w ogóle się nie ciągnie, jest plastyczne i takie ni miękkie, ni twarde. Po wzięciu gryza w ustach wydaje się jakby mączne.W smaku jest słodko-kwaśne, a aromat, mocno wyczuwalny przy wąchaniu, nie jest już tak wspaniały przy jedzeniu. Jednak wciąż daje radę. W smaku czuć oczywiście winogrona, ale też coś, co zapewne jest tą "sodą". Niestety i tu znowu nie mam zielonego pojęcia jaki to właściwie smak xD

Coris Grape & Soda Soft Candy

Ogólnie: Nie jest w sumie złe to... coś. Trochę się zawiodłam, ale może to przez to, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Myślę, że lepsze byłoby. jakby było typowym żelkiem ;P
W porównaniu do zachodnich słodyczy: Jak się to trochę już pogryzie i potrzyma w ustach to przypomina trochę cukierki dostępne u nas. Jedynie smak jest dość oryginalny, ale nie na tyle, by przebić masę lepszych, zachodnich słodyczy.


Meiji Yan Yan Biscuit Sticks - Chocolate Dip

Meiji Yan Yan Biscuit Sticks - Chocolate Dip

 Nie wiem czemu, po zdjęciu na stronie wydawało mi się, że to będzie ze 2 razy większe xD No i zawartości jest jakby mniej... Ale to oczywiście typowe.

 Zaraz po otwarciu zapach kojarzył mi się z rogalikami z Chipicao. Po wwąchaniu się, stwierdzam, że jednak nie. Ta czekoladowa masa pachnie dość dziwnie i smakuje... jeszcze dziwniej. Taki zwykły wyrób czekoladopodobny. Paluszki za to swoim smakiem w niczym się nie wyróżniają. Razem z "dipem" smakują nie najgorzej, ale też nie jakoś świetnie. Mam wrażenie że coś takiego już jadłam. Nie wiem czy przypadkiem nie kojarzy mi się to z Pocky. Z tym, że Pocky są lepsze. No i wydajniejsze :P Zjedzenie tej łakoci zajęło mi chwilę.


Ogólnie: Jest w miarę smaczne, ale są smaczniejsze rzeczy, a ilość tych paluszków i dipu zdecydowanie nie jest warta swojej ceny.
W porównaniu do zachodnich słodyczy: Coś takiego wypuściła chyba też Nutella, więc nie jest to jakoś szczególnie nietypowy smakołyk. No i z Nutellą zamiast tej czekoladopodobnej masy byłby lepszy...

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

A teraz czas na gwiazdę wieczoru! Od zawsze zachwycałam się tymi zestawikami do tworzenia smakołyków w kształcie różnych potraw. I w końcu zdobyłam jeden z nich ^_^ Wzięłam takoyaki bo było najtańsze xD Ale weźmy się do roboty!

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

 Jak widać, w niepozornym opakowaniu kryje się "forma", 4 saszetki, szpatułka, a nawet wykałaczka. Pierwszy krok to oczywiście pocięcie formy. Plastik z którego jest wykonana jest całkiem gruby i twardy, czego się nie spodziewałam.

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

 Teraz właściwa zabawa - najpierw ośmiornicze macki <3 Proszek z którego się je robi pachnie bardzo apetycznie, podobnie do Snack Sticka. Mieszamy go z jedną miarką wody w "naczyniu" z nutką. Otrzymujemy dziwną, różową masę, która już niestety nie pachnie, ani nie smakuje tak fajnie. Miałam obawy, że masy nie wystarczy na wszystkie 8 kawałków i wcześniej podzieliłam ją sobie żeby było po równo, ale wyszło ich w sumie 11.

 11 różowych robali :P

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

Następny krok według instrukcji to "majonez". Obcinamy saszetkę, wlewamy jedną miarkę, mieszamy, zawijamy saszetkę i na razie zostawiamy.

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

 Teraz ciasto. Największą saszetkę dokładnie rozrabiamy w dwóch miarkach wody, otrzymując nieciekawie pachnącą, wodnistą masę. Wlewamy do foremek do wyznaczonego poziomu i ozdabiamy mackami (dodałam również te nadplanowe). Następnie podgrzewamy w mikrofalówce. Według instrukcji przy 500 W nastawiamy je na 40 s, a przy 600 W na 30 s. Nie mam pojęcia ile wat ma moja mikrofala, więc zmniejszyłam jej trochę moc i wsadziłam je na 30 s. Urosło aż nadto.

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

 Już prawie kończąc, rozrabiamy ostatnią saszetkę w mniejszym pojemniku. Otrzymujemy nietypowo smakujący sosik.

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

"Upieczone" takoyaki obracamy jeszcze w foremkach, po czym wyjmujemy je maczając w sosie. Na sam koniec obcinamy róg saszetki z majonezem i polewamy nasze pyszności.

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

Bon appétit!

Kracie Popin' Cookin' DIY Takoyaki set

 Om nom nom

 Otrzymujemy 8 pysznych kuleczek. Z podkreśleniem na to zdrobnienie, bo są naprawdę malutkie :P Ale za to smaczne! Ciasto co prawda smakuje dość dziwnie i jest jakieś takie gąbczaste, ale całość z sosami komponuje się naprawdę fajnie. Myślałam, że będzie słodkie i jedynie miało formę takoyaki, ale jest słone i czuć aromat bardzo podobny co ten Sticka, tak więc domyślam się, że mniej więcej tak właśnie smakuje prawdziwe takoyaki.

 Ogólnie produkty Popin' Cookin' wydają się być świetną, a do tego pyszną zabawą. Głównie jest to raczej zabawa dla dzieci, szczególnie, że wielkość porcji nie powala, ale typowy otaku/weeaboo/mangozjeb też będzie się przy tym wyśmienicie bawił :D

 Podsumowując całe zakupy, mamy jeden hit, dwie fajne przekąski i 3 małe rozczarowania, jednak ja się nie poddaję i chętnie będę próbować kolejnych japońskich łakoci ^_^

  A jakby kogoś również naszło na zakupy na Blippo, prawdopodobnie wciąż obowiązuje kod z 10% obniżką i brzmi on: KAWAIILOVE
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...