piątek, 27 marca 2015

[Animowe Refleksje #15] To LOVE-Ru - coś dla zatwardziałych fanów ecchi

http://myanimelist.net/anime/3455/To_LOVE-Ru
 To LOVE-Ru to typowa do bólu shounen-ecchi-komedia. Dokładniej, wyjątkowo głupia komedia opierająca się na idiotycznych żartach, polegających głównie na dziwacznych wypadkach i zbiegach okoliczności. Oczywiście obficie okraszona cyckami, majtkami, a nawet tentaclami i bondagem. Nie szukajcie tu fabuły, bo tej praktycznie nie ma. To po prostu historia, lekko mówiąc, wyjątkowo pechowego chłopaka, którego co i rusz spotykają nieszczęścia w postaci zobaczenia czy dotknięcia cycków, albo wylądowania między nogami jakiejś urodziwej dziewoi. Ale czekaj, to miałyby być nieszczęścia? Dla typowego faceta to pewnie byłby raj. Ale nie dla głównego bohatera, który, kolokwialnie mówiąc, jest typowym dla tego typu anime ciotą. Swoją drogą, bycie ciotą nie przeszkadza mu być w centrum niezłego haremu...

 Anime ogólnie oglądałam z trudem. Niektóre odcinki były wręcz okropne. No może nie powiedziałabym, że to jakieś strasznie złe anime, bo czasem nawet można się przy nim zaśmiać, no i, jak na ecchi przystało, jest na co popatrzeć, ale do dobrego zdecydowanie wiele mu brakuje.

 Za to ma fajny opening xD

 Jeden z niewielu jakich nie ośmieliłabym się przewinąć ;P

 Jednak przygód naszego ciotowatego Rito jest ciąg dalszy (i to nie jeden).

 To LOVE-Ru OVA kontynuuje głupiutkie historyjki, choć z jakiegoś powodu te odcinki oglądało mi się już jakoś trochę lepiej.

 A jeszcze lepiej było z Motto To LOVE-Ru. Sama już w sumie nie wiem, czy po prostu przyzwyczaiłam się do tego kretyńskiego humoru, czy rzeczywiście stał się mniej kretyński, ale te odcinki oglądałam już, choć z niedużą, to jednak przyjemnością. Być może autor wyrobił sobie lepszy humor, a może miała na to wpływ forma odcinków. W pierwszej serii była jedna historia na odcinek, za to w tej już kilka krótszych i to chyba sensowniejszych od tych z pierwszej. No i kreska się polepszyła, a razem z nią... widok na cycki. W poprzedniej serii sutki były albo zasłaniane, albo zamglone. W tej już są trochę lepsze widoczki.

 Tak więc na tym etapie zamiast kretyńskich historyjek z zasłanianymi cyckami, mamy już jedynie przygłupie historyjki z w miarę widocznymi cyckami. Jest postęp!

http://myanimelist.net/anime/13663/To_LOVE-Ru_Darkness
 A to wciąż nie koniec. To LOVE-Ru jedzie dalej i, co niebywałe, zdobywa fabułę! A przynajmniej jakiś jej zalążek, bo choć odcinki To LOVE-Ru Darkness i To LOVE-Ru Darkness OVA wciąż w większości składają się z krótkich historyjek, to jednak całość do czegoś dąży i owe historyjki są już zdecydowanie bardziej sensowne, a nawet poważniejsze od tych z pierwszej serii. Mam jednak trochę mieszanych uczuć. Głównie chyba boli mnie to, że zmieniły się główne bohaterki, no i moja ulubiona Lala stała się postacią n-planową... Wydaje mi się też, że przez wsadzenie tu fabuły, zmniejszyła się ilość humoru. Jednak trzeba też wspomnieć, że jego jakość znacząco się poprawiła. Nie opiera się on już praktycznie tylko na pechu i głupich wpadkach głównego bohatera (ale nie liczcie na to, że nie będzie ich wcale, w końcu to szkolne ecchi). Są też inne plusy tej serii, takie jak więcej cycków i jeszcze więcej cycków i molestowania, i więcej jeszcze bardziej hardkorowych scen niż we wcześniejszych seriach... Ogólnie ecchi po całości i to już naprawdę dobre. Do tego ponownie polepsza się kreska i jest jeszcze mniej cenzury. Tutaj twórcy już bez skrępowania pokazują nam każdy sutek (a jak już wspominałam, jest ich jeszcze więcej niż wcześniej!).

 Tak więc, czy poleciłabym  to anime komukolwiek? Tylko tym, którzy bardzo, bardzo, ale to BARDZO lubią ecchi, bo poza nim, nie ma zbyt wiele do zaoferowania, a do tego naprawdę ciężko jest przebrnąć przez pierwszą serię, a bez obejrzenia jej można mieć później problemy z połapaniem się o co tam biega. No ale jak ktoś jest wytrwały i lubi cycki... może spróbować :P

 Jeszcze tym, którzy będą chcieli się za nie zabrać, dla ułatwienia podpowiem, że odcinki To LOVE-Ru Darkness i To LOVE-Ru Darkness OVA przeplatają się i najpierw należy obejrzeć pierwszy odcinek OVA, połowę serii, drugi odcinek OVA, resztę serii i pozostałe OVA. Z tym, że ostatni odcinek OVA wychodzi w kwietniu. No i zapowiedziano też już następną serię Darkness. Czekam z niecierpliwością :3

piątek, 20 marca 2015

[Rysunki #12] Good Morning

Lala Satalin Deviluke - To LOVE-Ru
 deviantART Pixiv Artani 
 Coś dla zboczuszków >:D A konkretniej Lala z To LOVE-Ru (w następnym poście napiszę o tym anime).

 Jak widać poszłam w stronę własnego stylu, zamiast naśladować oryginalny styl danego anime. I to chyba dobrze, bo tak urocza twarzyczka to mi chyba jeszcze nigdy nie wyszła >ω< (skromność.exe not responding). Poważnie nie mogę uwierzyć, że udało mi się coś takiego stworzyć xD No a przynajmniej jeśli chodzi o samą twarz, bo reszta wciąż ma troszkę do życzenia.

 Można znaleźć parę mniejszych czy większych błędów w anatomii. Tło też wygląda trochę nijako. Nie potrafiłam zrobić zmarszczeń na prześcieradle, już nie komentując tych na kołdrze... Nie miałam też pojęcia jak zrobić światło padające od okna tak, jakbym chciała... ;_; Jeszcze tyle nauki przede mną... Do tego miałam pewne problemy z kolorami. Nie jestem pewna czy teraz są ok.

 Ale jak się przybliży na twarz to jest super xD Nie no, mam niezłego hype'a przez to... Mam nadzieję że w kolejnych rysunkach też mi będzie tak wychodzić :3

Lala Satalin Deviluke - To LOVE-Ru
KAWAIIII

sobota, 14 marca 2015

[Hentajcowe Refleksje #4] Stringendo, Accelerando, Stretta

 Stringendo, Accelerando, Stretta

 Tym razem kilka tytułów na raz. Nie bez powodu. Wszystkie są ze sobą związane - dzieją się w tym samym świecie. Mają również tę samą kreskę i podobny charakter. Dzielą też postacie. Najpierw kilka słów o każdym z nich.

 Stringendo: Angel-tachi no Private Lesson to najdłuższy hentajec jaki dotąd oglądałam. Ma długość typowej serii anime, czyli 12 odcinków. Jego akcja dzieje się głównie w szkole. Nie ma żadnej konkretnej fabuły. Przedstawia krótkie historyjki pewnej grupki postaci. Część się przeplata, część łączy w trochę dłuższe historie. Można powiedzieć że są w miarę sensowne... jeśli uznać za normę napalone licealistki gotowe obciągnąć byle komu, bo taka jest chyba większość żeńskich postaci tegoż anime.

 Accelerando: Datenshi-tachi no Sasayaki ma już tylko 4 odcinki. Przedstawia kilka randomowych historyjek już innych postaci. Posiada także jeden całkiem sensowny wątek, opowiadający trochę dłuższą historię jednej z bohaterek. Według mnie mogłaby być jednak bardziej rozbudowana, a już najlepiej jakby całe 4 odcinki się na niej skupiały.

 Stringendo+Accelerando Ultimatum Sera, jak można się domyślić, łączy obie poprzednie serie. To właściwie po prostu zbiór randomowych historyjek postaci z obu poprzednich anime. Ma 3 odcinki.

 Stretta: The Animation, choć tytuł nie daje po sobie tego poznać, podobnie jak Stringendo+Accelerando, przedstawia historyjki postaci z powyższych anime, z dodatkiem wątku nowej postaci. Ma już tylko 2 odcinki.

 Teraz o tym co łączy każdy z tych tytułów.

 Przede wszystkim są to typowe hentajce, czyli dużo seksu, mało fabuły, o ile w ogóle można tu mówić o fabule (prędzej o "fabulikach"). Przedstawiane przez nie historie są różne, jedne mniej, inne bardziej sensowne, jedne mniej, drugie bardziej dziwne. Właściwie to jest kilka, przy których na usta ciśnie się "WTF", ale może to pomińmy. Warto też wspomnieć, że jest w nim też trochę całkiem zabawnych momentów. Ogółem, pod względem "fabuł", raczej nie jest źle.

 Jedna tylko rzecz przeszkadzała mi w tym anime, co jest dość dziwne, bo występuje w zdecydowanej większości wszelkiego rodzaju porno i z reguły nie zwracam na to większej uwagi. Być może to przez ilość odcinków - ciągłe oglądanie, jak to kobiety obsługują facetów, w końcu trochę mi się przejadło. Za to odcinek, w którym to facet rzeczywiście dba o przyjemność kobiety, pamiętam tylko jeden. Co jak co, ale mogłoby być ich więcej, no ale co poradzić...

 Jeśli chodzi o kreskę, jak na hentai jest naprawdę ładna. Trochę starawa, ale jednak. No... przynajmniej jeśli chodzi o postacie żeńskie, bo męskie bywają wręcz paskudne. Ale taki akurat urok tych anime (głównie Stringendo), że opowiada historie jakichś frajerów na których, z jakichś dziwnych powodów, lecą gorące laski (czyżby autor urzeczywistniał w nim swoje niespełnione fantazje? xD).

 Podsumowując, oceniłabym te hentajce na średniaki. No może takie lepsze średniaki. Jednak poleciłabym je tylko tym, którzy oglądają hentai tylko dla scen seksu. Jak ktoś chce coś bardziej sensownego, niech omija te tytuły.

sobota, 7 marca 2015

[Rysunki #11] Butterflies

Butterflies
 deviantART Pixiv
 Przez okres przed i w czasie sesji nie miałam czasu rysować. Kiedy w końcu sesja się skończyła i nadszedł utęskniony wolny czas, chciałam zabrać się za rysowanie i wtedy zorientowałam się, że... error 404, wena not found ;_; Cokolwiek chciałam narysować, nie wychodziło. Aż w końcu po jakimś czasie bazgrania wyszło to, co widzicie powyżej.

 Użyłam w końcu mojej nowej kreski nad którą "pracowałam" już dłuższy czas. Będę musiała ją sobie jeszcze wyrobić. Chyba już też mniej-więcej ustabilizował mi się styl cieniowania. Taki chyba mi odpowiada. Choć oczywiście wciąż robię błędy...

 Postać ogólnie wyjątkowo jak na moje rysunki mi się podoba. Przynajmniej jako-tako. Tylko że... Oczywiście tła to moja największa zmora ;_; Zdołałam wymyślić i narysować postać, jednak wymyślenie i stworzenie jakiegoś konkretnego tła już wykracza poza moje umiejętności... Tak więc, jak zwykle w moich rysunkach, ten oszpecony jest przez tandetne niby-tło...

 Ciekawe, czy kiedyś uda mi się opanować sztukę tworzenia teł ._.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...