sobota, 21 listopada 2015

[Animowe Refleksje #22] Rosario to Vampire - wielkie rozczarowanie

Rosario to Vampire

 Nie wiem co ja sobie myślałam spodziewając się po tym tytule czegoś ambitniejszego...

 Rosario to Vampire pod pewnymi względami jest bardzo podobne do To LOVE-Ru. Głupawa ecchi-komedyjka, bohaterowie niebędący ludźmi, różowowłosa główna bohaterka, główny bohater będący frajerem, na którego z jakiegoś dziwnego powodu leci masa lasek... Główna różnica jest taka, że tutaj nie ma tyle "komediowych" ecchi-wypadków, no i... że To LOVE-Ru robi się z czasem całkiem dobre.

 Większość odcinków wygląda tak samo: ktoś pragnie dokuczyć/zrobić krzywdę głównym bohaterom > główna bohaterka uwalnia moc > przeciwnicy dostają bęcki > wszystko kończy się szczęśliwie, a niektórzy przeciwnicy (przeciwniczki) trafiają do haremu. Banalne, durne, nudne. Głupkowatość niektórych wątków jest po prostu przerażająca. Tylko niektóre są chociaż trochę ciekawe. Reszta mocno odmóżdża.

 Spośród bohaterów ciężko wyłonić mi jakiegokolwiek, którego IQ nie byłoby zbliżone do IQ królika (i to nie porównanie przypadkowe, bo haremik ma również chuć zbliżoną do tej króliczej), no może poza... jedną postacią? W całej obsadzie nie ma też nikogo, kogo bym polubiła. Jedna bohaterka miała ku temu potencjał, jednak został on doszczętnie zniszczony, poprzez zrobienie z niej kolejnej skończonej idiotki, czego za nic nie mogę wybaczyć autorowi...

 Fabuła ssie, postacie ssą, to może chociaż jest na co popatrzeć? Figa! Pierwszą serię ciężko w ogóle nazwać ecchi. Jedynie od czasu do czasu mamy okazję popatrzeć na majtki. O cyckach zapomnijcie. Naliczyłam chyba jeden sutek... Lepiej jest w drugiej serii, gdzie pantsu-shoty pojawiają się co chwilę. Są nawet cycki! Nie dużo, ale jednak. Niestety po To LOVE-Ru jestem wybredna i takie marne widoczki nie są w stanie zrobić na mnie wrażenia.

 Dobijając RtV, wspomnę o kresce i animacji, które tkwią na mocno średnim poziomie. Nawet powiedziałabym, że poniżej średniego. Postacie do najpiękniejszych nie należą, a ich niektóre ruchy, najczęściej sceny walki, wołają czasem o pomstę do nieba. Podobnie jest z soundtrackiem, który zazwyczaj tylko przeszkadza.

 No, wyhejciłam się. Może to anime nie jest jakieś tragiczne, w końcu dałam radę je obejrzeć, ale zbytnią przyjemnością to to nie było. Nie wydaje mi się, żebym mogła je komukolwiek polecić, chyba że komuś, kto ma manię na punkcie ecchi i musi obejrzeć wszystkie. Wtedy krzyż mu na drogę. A ja czekam dalej na najnowszy sezon To LOVE-Ru bez cenzury, bo nie ma to jak dobre ecchi~ (ciekawe w sumie, jak podobałoby mi się RtV gdybym wcześniej nie obejrzała TLR...)

3 komentarze:

  1. Oglądałam serię jakoś na samym początku mojej przygody z m&a, kiedy byłam jeszcze w gimnazjum i już wtedy wydawało mi się głupiutkie, więc nie wyobrażam sobie seansu teraz. Podziwiam za odwagę i za to, ze przebrnęłaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. I just love Moka´s hair ♥ ♡

    Have a nice day xx Love from Slovakia ~
    ♡ daily makeup routine ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że jest tak mało anime o postaciach w miarę poważnych i dojrzałych bo obejrzałabym sobie coś takiego. Ciężko znaleźć coś w miarę zdatnego do oglądania kiedy ma się już te 20 lat :< byłoby super gdybyś kiedyś opisała taką serię ♥ na tę chwilę po prostu nie mogę znaleźć tytułu który by mi przypasował może dlatego, że dla mnie najważniejsze są postaci a z tymi anime ma trochę problem...
    PS tak długo mnie w blogosferze nie było i gdybyś zechciała wpaść to zapraszam na catch-me-once-again.blogspot.com *3*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...