poniedziałek, 1 czerwca 2015

Candy Japan - smakołyki wprost z Japonii ^ω^

 Jakiś czas temu (kilka miesięcy? xD) trafiłam na pewnym blogu na recenzję darmowej paczki od Candy Japan. Na stronie tej, za 25$ miesięcznie, można zamówić subskrypcję, podczas której 2 razy w miesiącu dostaje się 2 paczuszki z japońskimi słodyczami. Jeśli posiada się bloga, pod warunkiem napisania recenzji, tutaj można zamówić sobie taką paczuszkę za darmo :3 Oczywiście nie mogłam się nie pokusić. Ździebko wątpiłam, czy paczuszkę dostane, ponieważ na tamtym blogu autorka zajmowała się m.in. właśnie recenzowaniem japońskich słodyczy, za to ja jak na razie nic takiego nie publikowałam, ale jednak ^_^ Po dłuższym czasie w końcu dostałam e-maila, że paczka została wysłana, a po niecałych trzech tygodniach zawitała w moim domku~

Całkiem urocza paczuszka prezentowała się tak:

Candy Japan - paczka

  Kawaii desho~

Candy Japan - paczka

Zawierała 4 opakowania przysmaków: 2 paczki żelek i 2 chrupek.

Candy Japan - paczka

Candy Japan - słodycze

Po długim namyśle, jako pierwszą, wybrałam paczuszkę żelek Chibi Sours:

Candy Japan - Chibi Sours

 Są to prostokątne żelki pokryte kwaśną posypką, w 4 smakach: ciemnych winogron, japońskich mandarynek, białej brzoskwini i zielonych jabłek.
 Pierwsze dobre wrażenie jakie na mnie sprawiły to ich zapach. Po otwarciu z opakowania wydobył się niesamowity owocowy aromat.

Candy Japan - Chibi Sours

 Na początku zdziwił mnie japoński napis "hard gummy" na opakowaniu. W palcach żelki wydają się mięciutkie. Próbując ugryźć pierwszą dowiedziałam się jednak, czemu są "haado". Pod zębami nie są już takie miękkie. Gryzie się je całkiem ciężko.
 
Candy Japan - Chibi Sours

 A smak? Mocno owocowy. Wszystkie cztery są naprawdę intensywne. W dodatku polubiłam nawet te brzoskwiniowe, choć normalnie nie lubię jedzenia o tym smaku. Za to jeśli chodzi o kwaśność, bo w końcu są "sours", szału nie ma. Są bardziej słodkie niż kwaśne.
 Ogólnie: na pewno są bardzo smaczne. Zasmakował mi się ten silny i całkiem naturalny owocowy aromat. Jedyne co mi w nich przeszkadza to ta twardość. Po kilku żelkach zmęczyła mi się szczęka xD
 W porównaniu z zachodnimi słodyczami: no cóż, smaczne są, nawet smaczniejsze niż większość słodyczy jakie znam, ale jednak nie aż tak, bym pokusiła się na zamawianie ich z Japonii. Na półkach naszych polskich sklepów da się znaleźć podobne żelki.


 Żelki już były, więc teraz czas na chrupki. Jako że strasznie mnie ciekawiły, wybrałam Avocadooza:

Candy Japan - Avocadooza

 Jeśli chodzi o awokado, być może źle trafiam, albo po prostu te z supermarketów już tak mają, ale dla mnie nie ma ono praktycznie żadnego smaku, tak więc kompletnie nie wiedziałam czego mogę się tu spodziewać.

Candy Japan - Avocadooza

 Mają postać zielonych, trójkątnych ciasteczek. Zapach mają dość dziwny. Nie wiem do czego można go porównać, ale skojarzył mi się z warzywami. A smak... przede wszystkim słony! Zaraz po soli poczułam delikatną ostrość wasabi. To mi się szczerze podoba. Po chwili gryzienia umiarkowanie twardego i kruchego ciasteczka dotarł do mnie właściwy smak. Nie wiem czy mogę porównać go do awokado, ale mi smakuje. Naprawdę smakuje. Wydaje mi się, że ma też serowy posmak.

Candy Japan - Avocadooza


 Po zobaczeniu na opakowaniu szklanki piwa, nie mogłam się powstrzymać, by nie spróbować ich również jako piwnej przekąski. Niestety zbytnio się nie sprawdziły, ale może zależy to od rodzaju piwa...
 Ogólnie: chcę więcej! Mogłyby być mniej słone, ale kurde, dobre to xD
 W porównaniu z zachodnimi słodyczami: nie spotkałam się z niczym podobnym na naszym rynku, więc nie można odmówić im oryginalności. Do tego są naprawdę pyszne. Myślę, mogłabym pokusić się na kupienie ich.


 To teraz znowu żelki, tym razem Suppai Poifull:

Candy Japan - Suppai Poifull

 Tutaj również "zaatakował" mnie owocowy zapach, jednak już nie tak intensywny jak przy Chibi Sours. Wyglądem przypominają Jelly Beans i są w 4 smakach: cytryn, malin, winogron oraz kiwi.

Candy Japan - Suppai Poifull

Z zewnątrz są niemal jak JB, jednak w środku są zupełnie inne. Przede wszystkim mają inną konsystencję - są bardzo gumowe. A jeśli chodzi o smak... kwaśne! Nic dziwnego, w końcu "suppai" znaczy kwaśny. Są mocno kwaśno-słodkie, co zaćmiewa smak owoców, który w dodatku nie jest już tak fajny, co w poprzednich żelkach. Ma wręcz taki jakby sztuczny posmak.

Candy Japan - Suppai Poifull


 Ogólnie: kwaśno, oj kwaśno >w< Ale ja lubię kwaśne rzeczy, więc te żeleczki również mają u mnie plusa. Szkoda tylko, że nie są tak owocowe jak tamte.
 W porównaniu z zachodnimi słodyczami: w sumie nie pamiętam czy jadłam kiedyś podobne żelki, ale myślę, że coś podobnego dałoby się znaleźć. Nie są też aż tak dobre. Prawdopodobnie w naszych sklepach znajdziemy sporo lepszych.


No i na koniec zostały truskawkowe chrupki Frozen:

Candy Japan - Frozen

 Do tych, szczerze mówiąc, podchodziłam dość sceptycznie. Sceptycyzm się powiększył, gdy otworzyłam paczuszkę.

Candy Japan - Frozen

 Wyglądają trochę dziwnie. Takie nierówne spore kulki pokryte czymś różowym. Zapach też mają trochę dziwny, ale w sumie dość apetyczny, no i czuć truskawkę. No to próbujemy...

Candy Japan - Frozen

 Przede wszystkim są bardzo chrupiące, takie trochę twarde, ale też nie przesadnie. Smak ciężko mi opisać. Po prostu chrupki pokryte truskawkowym lukrem, aczkolwiek całkiem smaczne. Musiałam się powstrzymać by nie zjeść wszystkich na raz.
 Ogólnie: mam mieszane uczucia. Z jednej strony w sumie nic specjalnego. Z drugiej... chcę jeszcze!
 W porównaniu z zachodnimi słodyczami: na pewno różnią się od chrupek, które do tej pory jadłam. Nasze chrupki przede wszystkim nie są tak chrupiące. Poza tym zazwyczaj pokryte są smakową posypką, lub całe zrobione są ze smakowej masy, a tutaj mamy coś w rodzaju lukru. Z czymś takim się jeszcze nie spotkałam. No i są całkiem dobre. Ale nie wiem czy pokusiłabym się na kupienie ich.


 No i to niestety koniec pyszności. Najbardziej zasmakowały mi Avocadooza, ale reszta przysmaków też była dobra. Szkoda tylko że tak ich mało ;P W każdym razie wielkie podziękowania dla Candy Japan za tę pyszną paczuszkę ^_^

 Mam nadzieję, że to nie ostatni taki post. Być może zaopatrzę się w coś jeszcze na tegorocznym Animatsuri :3

7 komentarzy:

  1. Zawsze mi było szkoda kasy na japońskie słodycze, Pocky na przykład nigdy nie kupiłam, tylko podróbki jadłam :) No ale ja pochłaniam tyle słodkiego, że ilość > jakość :)
    Za to zupki błyskawiczne, o, na to to mogę i czas na poszukiwania i pieniądze, zupki uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś, kto też lubi zupki xD

      Usuń
  2. Słyszałam o tych darmowych paczkach dla blogów, może nawet sama spróbuję? XD
    Ładnie napisana notka, aż mam ochotę na jakieś japońskie słodkości. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za info, a co się szkodzi zgłosić? :D A może i w przyszłości się zapiszę, jeśli będę zarabiać wystarczająco dużo pieniążków (na razie jestem w trakcie zmiany pracy więc to ryzykowne). To wszystko wygląda TAK EKSTREMALNIE WSPANIALE. I ten żółw na opakowaniu! Od razu mi się przypomniały reklamy z tego i teraz mam w głowie "Kame kame kame kame"

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ogólnie raczej niewiele oczekuję od japońskich słodyczy, ale bardzo lubię je próbować, bo mają zupełnie inne smaki niż nasze europejskie, podobają mi się ich śliczne opakowania i ogólnie ładna, słodka forma. xD Świetnie napisana notka, bardzo miło się czytało, aż sama mam ochotę na taką paczkę! xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham awokado, mogłabym chyba za nie umrzeć :D (w przeciwieństwie do większości ludzi - bardzo sobie cenię jego smak :P), ale chrupki jakoś mnie nie przekonują. Ciekawi mnie, czy mają coś wspólnego z awokado :D
    Podejrzewam, że po tym poście nie jedna osoba spróbuje do nich napisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej zaciekawiły mnie chrupki Avocadooza. Tylko ten posmak wasabi mnie trochę przeraził. Chyba jednak bym tego nie kupiła.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...