sobota, 14 marca 2015

[Hentajcowe Refleksje #4] Stringendo, Accelerando, Stretta

 Stringendo, Accelerando, Stretta

 Tym razem kilka tytułów na raz. Nie bez powodu. Wszystkie są ze sobą związane - dzieją się w tym samym świecie. Mają również tę samą kreskę i podobny charakter. Dzielą też postacie. Najpierw kilka słów o każdym z nich.

 Stringendo: Angel-tachi no Private Lesson to najdłuższy hentajec jaki dotąd oglądałam. Ma długość typowej serii anime, czyli 12 odcinków. Jego akcja dzieje się głównie w szkole. Nie ma żadnej konkretnej fabuły. Przedstawia krótkie historyjki pewnej grupki postaci. Część się przeplata, część łączy w trochę dłuższe historie. Można powiedzieć że są w miarę sensowne... jeśli uznać za normę napalone licealistki gotowe obciągnąć byle komu, bo taka jest chyba większość żeńskich postaci tegoż anime.

 Accelerando: Datenshi-tachi no Sasayaki ma już tylko 4 odcinki. Przedstawia kilka randomowych historyjek już innych postaci. Posiada także jeden całkiem sensowny wątek, opowiadający trochę dłuższą historię jednej z bohaterek. Według mnie mogłaby być jednak bardziej rozbudowana, a już najlepiej jakby całe 4 odcinki się na niej skupiały.

 Stringendo+Accelerando Ultimatum Sera, jak można się domyślić, łączy obie poprzednie serie. To właściwie po prostu zbiór randomowych historyjek postaci z obu poprzednich anime. Ma 3 odcinki.

 Stretta: The Animation, choć tytuł nie daje po sobie tego poznać, podobnie jak Stringendo+Accelerando, przedstawia historyjki postaci z powyższych anime, z dodatkiem wątku nowej postaci. Ma już tylko 2 odcinki.

 Teraz o tym co łączy każdy z tych tytułów.

 Przede wszystkim są to typowe hentajce, czyli dużo seksu, mało fabuły, o ile w ogóle można tu mówić o fabule (prędzej o "fabulikach"). Przedstawiane przez nie historie są różne, jedne mniej, inne bardziej sensowne, jedne mniej, drugie bardziej dziwne. Właściwie to jest kilka, przy których na usta ciśnie się "WTF", ale może to pomińmy. Warto też wspomnieć, że jest w nim też trochę całkiem zabawnych momentów. Ogółem, pod względem "fabuł", raczej nie jest źle.

 Jedna tylko rzecz przeszkadzała mi w tym anime, co jest dość dziwne, bo występuje w zdecydowanej większości wszelkiego rodzaju porno i z reguły nie zwracam na to większej uwagi. Być może to przez ilość odcinków - ciągłe oglądanie, jak to kobiety obsługują facetów, w końcu trochę mi się przejadło. Za to odcinek, w którym to facet rzeczywiście dba o przyjemność kobiety, pamiętam tylko jeden. Co jak co, ale mogłoby być ich więcej, no ale co poradzić...

 Jeśli chodzi o kreskę, jak na hentai jest naprawdę ładna. Trochę starawa, ale jednak. No... przynajmniej jeśli chodzi o postacie żeńskie, bo męskie bywają wręcz paskudne. Ale taki akurat urok tych anime (głównie Stringendo), że opowiada historie jakichś frajerów na których, z jakichś dziwnych powodów, lecą gorące laski (czyżby autor urzeczywistniał w nim swoje niespełnione fantazje? xD).

 Podsumowując, oceniłabym te hentajce na średniaki. No może takie lepsze średniaki. Jednak poleciłabym je tylko tym, którzy oglądają hentai tylko dla scen seksu. Jak ktoś chce coś bardziej sensownego, niech omija te tytuły.

2 komentarze:

  1. Super notka. Niektóre rzeczy mnie śmieszą XDDD. Kto co lubi, jedni lubią po prostu ANIME, inni wolą hentai XDD

    OdpowiedzUsuń
  2. No to tak, nie zaprzeczę, że w swoim życiu już trochę hentajców obejrzałam, ale tego tytułu akurat chyba nie kojarzę. Ogólnie nic do takich produkcji nie mam, ale o ile sam seks mogę oglądać w formie różnorodnej, o tyle bardzo, bardzo nie lubię pań jak to ładnie ujęłaś "obsługujących panów", a niestety w hentajcach jest takich scen bardzo dużo.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...