niedziela, 13 grudnia 2015

[Anime Shorts #9]

https://www.youtube.com/watch?v=1rVfTvL-GMY

Całkiem interesująca historia pewnego bezmyślnego, starego krokodyla.
Tsumiki no Ie

 Dość znane anime, które być może już widzieliście. Wzruszająca opowieść o pewnym starszym mężczyźnie, w niezwykły sposób przedstawiająca jego przeszłość oraz świat w którym żyje.

https://vimeo.com/5197063

 Dość abstrakcyjna animacja, w pewien sposób odzwierciedlająca rzeczywistą edukację dzieci ;P

https://www.youtube.com/watch?v=NRZknl3flRw

 Chińska bajeczka dla dzieci opowiadająca o kijankach, na tyle przyjemna, że postanowiłam ją tu wstawić.

https://www.youtube.com/watch?v=STfjzX8qkiw

 Trochę dziwna, ale też całkiem zabawna historyjka o wilku pisarzu, który zostaje wrobiony w opiekę nad dzieckiem.

poniedziałek, 30 listopada 2015

[Hentajcowe Refleksje #7] Nageki no Kenkou Yuuryouji

Nageki no Kenkou Yuuryouji

 Ostatnio albo nie trafiam na żadne dobre hentajce, albo podniosły mi się wymagania. Ten też nie jest najwyższych lotów, ale jest całkiem nietypowy, więc stwierdziłam, że go opiszę.

 Nageki no Kenkou Yuuryouji to głównie yuri, z odrobiną seksu hetero, macek i futanari. Ale przede wszystkim to komedia. Mamy tu coś, co można nazwać fabułą, średnio sensowną, jednak bardziej od większości tego typu produkcji. Dzięki niej, anime to ogląda się całkiem przyjemnie, choć oczywiście, jak zwykle, fabuła oznacza mniej scen erotycznych. Czyli mamy kolejnego hentajca dla tych, którzy nie oglądają hentai dla samego seksu. Szczególnie, że zbyt wiele tu nie zobaczymy - co prawda nie ma tu żadnej mozaiki, to i tak żeńskie narządy płciowe nie są tu pokazywane (co w sumie jest nawet pod pewnym względem plusem, bo pobudza wyobraźnię). Jeszcze jedna rzecz o której warto wspomnieć to to, że momentami robi się z lekka dziwne. No ale miłośnicy "chińskich porno bajek" powinni być do tego przyzwyczajeni.

 Muszę was jednak ostrzec, ze o ile pierwszy odcinek naprawdę mnie zaskoczył - miał fajną fabułę i sporo humoru - tak następne dwa wydają mi się już coraz gorsze. Nie powiedziałabym, że są złe, ale nie są już tak dobre. A szkoda, bo gdyby trzymały poziom, Nageki(...) zaliczyłabym jako jeden z lepszych hentajców.

 Ponadto, pogorszeniu ulega także strona wizualna. W pierwszym odcinku postacie wyglądają naprawdę świetnie jak na anime sprzed 20-tu lat. Ma on ładną kreskę i porządną animację. W dwóch następnych... no cóż...

Nageki no Kenkou Yuuryouji
Daijoubu, Hiroe?
 Cóż jeszcze mogę napisać... Powiedziałabym, że to dość fajne, nieszablonowe hentai, chociaż czasami robi się ciut dziwne, no i pogarsza się wraz z kolejnymi odcinkami. Mogę polecić go wszystkim tym, którzy lubią czasem obejrzeć coś nietypowego. Co do reszty... sama, szczerze mówiąc, nie wiem. Nageki no Kenkou Yuuryouji wzbudziło we mnie dość mieszane uczucia, choć do złych hentajców na pewno bym go nie zaliczyła.

I jeszcze jedno. W pierwszym odcinku nie jest to podkreślone, ale to nie jest incest. Jakby coś.

sobota, 21 listopada 2015

[Animowe Refleksje #22] Rosario to Vampire - wielkie rozczarowanie

Rosario to Vampire

 Nie wiem co ja sobie myślałam spodziewając się po tym tytule czegoś ambitniejszego...

 Rosario to Vampire pod pewnymi względami jest bardzo podobne do To LOVE-Ru. Głupawa ecchi-komedyjka, bohaterowie niebędący ludźmi, różowowłosa główna bohaterka, główny bohater będący frajerem, na którego z jakiegoś dziwnego powodu leci masa lasek... Główna różnica jest taka, że tutaj nie ma tyle "komediowych" ecchi-wypadków, no i... że To LOVE-Ru robi się z czasem całkiem dobre.

 Większość odcinków wygląda tak samo: ktoś pragnie dokuczyć/zrobić krzywdę głównym bohaterom > główna bohaterka uwalnia moc > przeciwnicy dostają bęcki > wszystko kończy się szczęśliwie, a niektórzy przeciwnicy (przeciwniczki) trafiają do haremu. Banalne, durne, nudne. Głupkowatość niektórych wątków jest po prostu przerażająca. Tylko niektóre są chociaż trochę ciekawe. Reszta mocno odmóżdża.

 Spośród bohaterów ciężko wyłonić mi jakiegokolwiek, którego IQ nie byłoby zbliżone do IQ królika (i to nie porównanie przypadkowe, bo haremik ma również chuć zbliżoną do tej króliczej), no może poza... jedną postacią? W całej obsadzie nie ma też nikogo, kogo bym polubiła. Jedna bohaterka miała ku temu potencjał, jednak został on doszczętnie zniszczony, poprzez zrobienie z niej kolejnej skończonej idiotki, czego za nic nie mogę wybaczyć autorowi...

 Fabuła ssie, postacie ssą, to może chociaż jest na co popatrzeć? Figa! Pierwszą serię ciężko w ogóle nazwać ecchi. Jedynie od czasu do czasu mamy okazję popatrzeć na majtki. O cyckach zapomnijcie. Naliczyłam chyba jeden sutek... Lepiej jest w drugiej serii, gdzie pantsu-shoty pojawiają się co chwilę. Są nawet cycki! Nie dużo, ale jednak. Niestety po To LOVE-Ru jestem wybredna i takie marne widoczki nie są w stanie zrobić na mnie wrażenia.

 Dobijając RtV, wspomnę o kresce i animacji, które tkwią na mocno średnim poziomie. Nawet powiedziałabym, że poniżej średniego. Postacie do najpiękniejszych nie należą, a ich niektóre ruchy, najczęściej sceny walki, wołają czasem o pomstę do nieba. Podobnie jest z soundtrackiem, który zazwyczaj tylko przeszkadza.

 No, wyhejciłam się. Może to anime nie jest jakieś tragiczne, w końcu dałam radę je obejrzeć, ale zbytnią przyjemnością to to nie było. Nie wydaje mi się, żebym mogła je komukolwiek polecić, chyba że komuś, kto ma manię na punkcie ecchi i musi obejrzeć wszystkie. Wtedy krzyż mu na drogę. A ja czekam dalej na najnowszy sezon To LOVE-Ru bez cenzury, bo nie ma to jak dobre ecchi~ (ciekawe w sumie, jak podobałoby mi się RtV gdybym wcześniej nie obejrzała TLR...)

czwartek, 22 października 2015

[Animowe Refleksje #21] Yami Shibai - dla lubiących się bać

http://myanimelist.net/anime/19383/Yami_Shibai

 Jest październik, a to oznacza, że wielkimi krokami zbliża się Halloween! A co poza zbieraniem cukierków i imprezowaniem warto robić w Halloween? Oglądać horrory! Jeśli macie zamiar w ten dzień urządzić imprezkę lub po prostu spotkać ze znajomymi, mam tu dla was coś, czym możecie urozmaicić tę noc.

 Yami Shibai to dwie serie po 13 kilkuminutowych odcinków. Każdy to króciutka, mrożąca krew w żyłach historia. No może z tym mrożeniem to przesadzam :P Ale ze wszystkich anime horrorów jakie widziałam, to jest jedynym, które rzeczywiście nazwałabym horrorem. Oglądając je, niejednokrotnie udało mi się poczuć ten dreszczyk.

 To zasługa przede wszystkim niezwykłego klimatu, budowanego głównie przez nietypową, "wycinankową" animację. Jestem pewna że w zwyczajnym stylu to anime nawet w małym stopniu nie robiłoby takiego wrażenia. Dużą rolę odgrywa też idealnie dobrana oprawa dźwiękowa.

 W drugiej serii styl rysowania postaci odrobinę się zmienia i traci na tym również klimat, a co za tym idzie, nie jest już tak straszna. Choć może po prostu historie są gorsze? Tak czy siak, nie była już tak fajna jak pierwsza, jednak i ją warto obejrzeć.

 Co do samych historii, jedne są bardziej straszne, inne mniej. Niektóre są dosyć dziwne, a wręcz bardziej dziwne niż straszne. Za to w sporej części możemy poznać kapkę japońskiej kultury, więc to coś dla jej miłośników.

 Ogólnie jest to całkiem ciekawe anime, przy którym można się odrobinkę pobać, dobre przede wszystkim dla fanów horrorów, ale nie tylko. Jest naprawdę króciutkie, więc można je połknąć w jeden wieczór (np. właśnie halloweenowy ;> ).

 A jakby dla kogoś okazało się za krótkie, w tym sezonie wychodzi Kagewani, stworzone w bardzo podobnym stylu i również mające króciutkie odcinki i będące horrorem, choć skupiające się na potworach. Jest także Kowabon, jednak już w zupełnie innym stylu, aczkolwiek również nietypowym, bo stworzone za pomocą animacji rotoskopowej. Jakiś taki wysyp krótkoodcinkowych horrorów się zrobił ;P

środa, 14 października 2015

Sushi według Jakly - gunkan maki

 O tym jak robię sushi mogliście przeczytać tutaj. Tam robiłam jednak zwykłe maki, podczas gdy ostatnio naszła mnie ochota na zrobienie innego rodzaju sushi - gunkan maki. Jest to typ bardzo popularny w Japonii, za to niezbyt znany w naszych restauracjach. Ma ono postać łódeczek, w które nie zawijamy dodatków, tylko kładziemy je na jego wierzchu.

 Tego typu sushi jadłam wcześniej kilka lat temu na Animatsuri i było przeeepyszne! Było z sałatką krabową i właśnie takie zdecydowałam się zrobić. No... przynajmniej coś podobnego ;P

UWAGA
Ukazany tutaj przebieg nie jest instrukcją, a jedynie przedstawieniem sposobu w jaki ja przygotowuję sushi. Zawiera liczne błędy.

 Podstawowe składniki i sposób ugotowania ryżu przedstawiłam w poprzednim poście o sushi. Jedyną zmianą jaką dokonałam było użycie zamiast octu, cukru i soli, tego cudeńka:

Sushi - sos do ryżu

 Jest to już gotowy sos, który dodajemy do ryżu po ugotowaniu. Idealny dla takiego lenia jak ja :3

 Cała reszta wygląda już zupełnie inaczej.

Sushi - składniki

 Do zrobienia "nadzienia" użyłam:
  • Kilku paluszków krabowych surimi
  • Pół puszki kukurydzy
  • Ok. 2-3 łyżki majonezu
  • Trochę szczypiorku


Sushi - przygotowanie

 Formowanie sushi w tym przypadku jest trochę bardziej wymagające. Przy robieniu zwykłego maki, robimy za jednym zamachem co najmniej 6 kawałków. Tutaj musimy zwijać każdy osobno.

 Najpierw musimy pociąć nori w paski o szerokości ok. 3 cm. Po tym formujemy ryż w taką małą, spłaszczoną, owalną kulkę. Te które ja robiłam były zdecydowanie za duże, ale wyszło mi trochę za dużo ryżu w stosunku do nori i chciałam zużyć go więcej :P

Sushi - przygotowanie

 Następnie owijamy ryż paskiem nori. Z tego co pamiętam, ryż powinien zająć chyba połowę grubości paska nori, jednak u mnie wyszło go sporo więcej. Na zdjęciu już z dodatkiem odrobiny wasabi.
 Przy okazji, znalazłam lepszy sposób sklejania nori niż ten, który podałam wtedy. Wystarczy użyć rozgniecionego ziarenka ryżu.

Sushi - przygotowanie

 Na koniec kładziemy na wierzchu naszą sałatkę. Powyżej widzicie jaki wyszedł mi potworek xD Za to poniżej w grupce:

Gunkan maki

Gunkan maki

 Ładnie wyglądają, gdy wsadzi się w nie szczypiorek :3

 Trochę mało tego wyszło, a dużo było z tym roboty. W smaku co prawda było pyszne, ale nie aż tak, jak to standardowe. Sałatce też daleko było do tej, którą jadłam kiedyś :P Fajnie się było trochę pobawić, ale raczej na stałe wrócę do robienia zwykłego maki.

 A wy robiliście tego typu sushi?

 Tylko jeśli mielibyście teraz zamiar je zrobić, to za żadne skarby się na mnie nie wzorujcie, tylko zajrzyjcie do jakiegoś filmiku, bo ja tutaj jedynie sobie eksperymentowałam i robiłam to lekko na odwal ^_^'

czwartek, 8 października 2015

Kawaii Box - urocza paczuszka

 Kto nie lubi uroczych rzeczy? Kto nie lubi KAWAII rzeczy?

 Dzięki rozdaniu zorganizowanemu przez Otai, miałam niezwykłe szczęście zdobyć Kawaii Boxa, wypełnionego właśnie różnymi kawaiiściami ^ω^ Działa to podobnie do Candy Japan, z tym, że tutaj za 18,90$ miesięcznie (lub troszkę mniej jeśli wykupimy subskrypcję na pół roku lub rok) dostajemy jedną paczuszkę wypełnioną 10-12 uroczymi gadżecikami. Możemy też zgarnąć takową za darmo, jeśli posiadamy w miarę popularnego bloga/vloga, bądź, tak jak ja, wygramy ją w giveaway'u.

 No dobra, to teraz przejdźmy do tego, co dostałam :3

Kawaii Box - paczka


Pudełko wygląda mniej uroczo niż to od Candy Japan. Do tego przyszło do mnie lekko zmasakrowane ._.

Kawaii Box - paczka

W środku, na wierzchu mamy karteczkę z listą rzeczy z tego miesiąca.

Kawaii Box

No to po kolei:

1. KABAYA FISH GUMMIES - jabłkowo-cytrynowe żelki w kształcie rybek

Kawaii Box - Kabaya Fish Gummies

Słodycze!
 Według opakowania mamy tu żelki w kształcie ikry, narybku oraz dorosłych rybek, z czego te dwa pierwsze są o smaku jabłka, a ostatnie cytryny. Z tyłu jest nawet ciekawostka o narybku.
 Już podczas otwierania poczułam smakowity, jabłkowy aromat. Ich wygląd już nie zrobił takiego wrażenia. Na pewno daleko im od wizerunku z opakowania. No ale przynajmniej przypominają rybki. Chyba.

Kawaii Box - Kabaya Fish Gummies

 Nie lepiej jest ze smakiem. Choć zapach mają wyrazisty, ich smak już szału nie robi. Po posypce spodziewałam się czegoś kwaśnego, ale są tylko lekko kwaskowate, w dodatku ta posypka ma taki dziwny, chemiczny posmak, który na szczęście pojawia się tylko w chwili włożenia do ust i momentalnie znika. Smak samego żelka jest dość delikatny. "Narybek" ma w sobie coś w rodzaju nadzienia, jednak ono to już w ogóle jest jakieś takie bezsmakowe.
 Z tekstury są jakby lekko gumiaste, ni to twarde, ni to miękkie. Nie przypadło mi to do gustu.
 Ogólnie: Nie są najlepsze, ale też nie są takie złe. Powiedziałabym, że to po prostu przeciętne żelki. Jednak na pewno gorsze od tych, które dostałam od Candy Japan.
 W porównaniu do zachodnich słodyczy: Haribo czy Nimm2 biją je na głowę, to trzeba przyznać.


2. KAWAII FOOD STICKER SET - wypukłe naklejki z jedzeniem

Kawaii Box - Kawaii Food Sticker Set

 Coś, co z trudnością przyjdzie mi gdziekolwiek użyć xD Zdecydowanie urocze, a do tego miękkie. W sumie to nawet nie mam pojęcia gdzie mogłabym je poprzyklejać, no ale... są urocze :D

Dodatkowo, po rozwinięciu kartonika otrzymujemy planszę do gry oraz kostkę do złożenia. Szkoda tylko, że nie znam chińskiego...

Kawaii Box - Kawaii Food Sticker Set


3. MOOMIN MINI POUCH - portmonetka z Muminkiem

Kawaii Box - Moomin Mini Pouch

 Fanką Muminków nigdy nie byłam. W dzieciństwie zdarzało mi się obejrzeć tylko jakieś urywki odcinków. Ale oczywiście nie pogardzę :3
 Opakowanie (folia) przypominało te rodem z targu czy sklepów z chińszczyzną, jednak sama portmonetka wydaje się być dobrej jakości. Jest bardzo przyjemna w dotyku :3 Będę musiała znaleźć dla niej jakieś zastosowanie.

4. FRAGRANCE BEANS - ???

Kawaii Box - Fragrance Beans

To coś jest dla mnie zagadką xD Tak jak wskazuje nazwa, są to malutkie, pachnące "fasolki". Mają śliczny zapach gumy balonowej. No ale co się z tym robi? Coś konkretnego, czy wystarczy to gdzieś postawić/nasypać i ma pachnieć? Cholera wie... Poczekam na inne recenzje, może inni będą mądrzejsi ode mnie :P

5. CUTE ANIMAL GREETING CARD - urocza pocztówka z misiem

Kawaii Box - Cute Animal Greeting Card

 Urocza. I dość mała. Koperta ma jedynie 9x12,5 cm.
 Pewnie nigdy jej nie użyję :P

6. NECK STECHING BUNNY PEN - długopis ze "skrzywionym" zwierzakiem

Kawaii Box - Neck Steching Bunny Pen

Czy tylko ja uważam że to jest z lekka creepy? xD No i nie wiem czemu w nazwie jest "bunny", skoro na skuwce jest miś. No ale poza tym jest całkiem ładny. Pisze na czarno, bardzo cienko (0,35mm). Nie wiem, czy wykorzystać go do rysowania, czy do szpanowania na wykładzie... -ω-

7. KAWAII TOAST SQUISHY CHARM - zawieszka z mięciutkim tostem

Kawaii Box - Kawaii Toast Squishy Charm

 W jakość tego gadżeciku szczerze powątpiewam. Zdecydowanie wygląda jak z japońskiego bazarku, albo sklepu typu wszystko po 100 yen. Ale przynajmniej jest uroczy :3 A do tego... pachnie biszkoptem <3
 Użyć jej nie użyję, bo po pierwsze, nie mam w telefonie specjalnego otworu (damn you, LG!), a po drugie i tak byłaby dla mnie za wielka. Za to zawiśnie sobie w moim pokoju.

8. DIY BRACELET KIT - zestaw koralików do robienia bransoletek


Kawaii Box - DIY Bracelet Kit

  Robienie biżuterii to nie moje hobby, a do tego trochę za dziecinnie to wygląda, więc pewnie ten zestawik skończy zakurzony w szafce. Poza tym te koraliki jakością nie grzeszą. Ilością z resztą też. Najgorzej jest z tymi z literkami. Wybór jest tak słaby, że ciężko ułożyć z nich jakiekolwiek słowo. Przynajmniej to pudełko jest całkiem fajne i może je kiedyś do czegoś wykorzystam.
  No ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie zrobić sobie na szybko jednej bransoletki :P


Kawaii Box - DIY Bracelet Kit

9. ALPACA POUCH - kosmetyczka z alpakami

Kawaii Box - Alpaca Pouch

Zdecydowanie urocza :3 Jej jakość jest całkiem całkiem. Będę musiała znaleźć dla niej jakieś zastosowanie, bo aktualnie nie potrzebuję kosmetyczki.
 
10. CUTE EGG MINI PLUSH - breloczek z pluszowym kurczaczkiem



Kawaii Box - Cute Egg Mini Plush
 Nazwa mówi jajko, ale ja tam ewidentnie widzę kurczaczka ze skorupką na głowie. To chyba najbardziej uroczy gadżet z tej paczki :3 Do tego jest milusi w dotyku ^_^ Nie licząc słodyczy, to chyba mój ulubieniec.

11. CAPLICO MINI ICE CREAM CANDY - rożek z nadzieniem

Kawaii Box - Caplico Mini Ice Cream Candy

 Po wyglądzie całej paczki spodziewałam się, że rożek ten będzie w o wiele gorszym stanie, jednak jedynie lekko się nadłamał. Jak widać, jest to przekąska udająca lody w rożku.

Kawaii Box - Caplico Mini Ice Cream Candy
  Wafelek smakuje jak najzwyczajniejszy wafelek. Za to to, co jest w środku jest już całkiem nietypowe. Spodziewałam się jakiegoś kremu, a to coś wygląda jak pianka i jest twarde. Troszkę jak biała, nadmuchiwana czekolada, ale nie do końca. Ze smaku jest oczywiście słodkie, troszkę mdłe jak dla mnie. Według opakowania powinno być waniliowe, ale ja tam czuję jakby białą czekoladę (czyżby jednak czekolada?). W środku białe zmienia się w brązowe, ale nie poczułam żeby miało inny smak.
 Ogólnie: Takie w sumie byle co. Nie jest złe, ale również nie przesadnie dobre. Do tego małe. Przekąseczka na 3 gryzy.
 W porównaniu do zachodnich słodyczy: Jak tak pomyślę, to w smaku przypominało mi trochę nasze zwykłe przekładane kremem wafle. Jeśli miałabym płacić za to xx razy więcej, to już wolę nasze słodycze :P


 I tak oto dotarliśmy do końca. Jak patrzę na paczki z innych miesięcy, to ta wydaje mi się wyjątkowo słaba. W innych trafiały się o wiele fajniejsze gadżety. No ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda ;) Od teraz będę polować na wszelkie giveawaye i może zgarnę tego więcej xD (*cebulak mode on*). A może i sama sobie coś fundnę ^_^

niedziela, 27 września 2015

[NekoApps #2]

 Po tym jak wciągnęło mnie Neko Atsume, postanowiłam pościągać więcej japońskich kocich gier na telefon. Co prawda na równie albo chociaż trochę tak dobrą jak NA nie trafiłam, jednak pomyślałam, że mogę zrobić nową serię postów, w której będę opisywać takowe gry, wraz z małymi objaśnieniami. Większość to zupełnie proste gierki służące jedynie zabiciu czasu, jednak może coś wam się spodoba ^_^


Tickling Cat

 Tę apkę ciężko w ogóle nazwać grą, ale jest przeurocza xD Polega na... łaskotaniu kotka! Łaskoczemy to urocze stworzonko, aż zielony pasek na górze dojdzie do czerwonej części. Wtedy kotek robi jedną ze swoich min, po czym możemy zacząć łaskotanie od nowa. Iiii... tak, to tyle. Czyż to nie wspaniała aplikacja? :D

Tickling Cat

 Widoczne przyciski おすすめ oraz 新作 to tylko reklamy.

https://itunes.apple.com/us/app/tickling-cat/id505964979?mt=8https://play.google.com/store/apps/details?id=com.inline.cotyoneco1


Nekotsume

 Wszyscy od dawna wiedzą, jak bardzo koty kochają pudełka. Większość otaku na pewno też wie, jak popularne w Japonii są pudełka po japońskich mandarynkach mikan. Ta gra łączy te dwie rzeczy, dając nam za zadanie układanie kotów w pudełkach po mandarynkach. Jest to bardzo przyjemna układanka zabijająca czas. Początkowe poziomy są banalne, jednak później robi się już trudniej.

Nekotsume

 Chcąc zagrać wybieramy スタート (przycisk po lewej to tylko reklama innych gier).

Nekotsume

  Mamy do wyboru aż 100 poziomów. Na początku wszystkie (poza pierwszym) są oczywiście zablokowane. Przyciskiem na górze po lewej wracamy do poprzedniego widoku. Przycisku po prawej nie sprawdzałam, ale po napisie jest to chyba jakiś specjalny poziom (potrzebne jest do niego połączenie z internetem).

Nekotsume

 Kotki powyginane w dziwaczne kształty możemy obracać pojedynczym tapnięciem. Musimy je oczywiście ułożyć tak, by wszystkie kwadraty, poza tymi z mandarynkami, były zapełnione.
 Pierwszym przyciskiem od lewej wracamy do początkowego ekranu, drugim resetujemy położenie kotów, a trzeci daje nam podpowiedź. Mamy do wyboru pomoc przez Twitter (nie mam pojęcia jak działa) oraz obejrzenie filmiku, po którym pewne kotki zostaną przeniesione do odpowiednich dla siebie miejsc. Nie da się jednak przejść w ten sposób całej gry, bo za każdym razem przenoszone są te same kotki dla danej planszy ;)

https://itunes.apple.com/jp/app/nekotsume-burokkupazuru/id976013785?mt=8https://play.google.com/store/apps/details?id=net.rvm.projects.nekotume&hl=ja


Nekotsume 2

 Druga część poprzedniej gierki. Tym razem jednak nie układamy kotów w pudelkach. Według mnie przez to ta gra straciła sporo na uroku, ale wciąż jest całkiem fajna.

Nekotsume 2

 Tu oczywiście również wybieramy スタート by zagrać.

Nekotsume 2

Jak widać, zmienił się trochę wybór poziomów.

Nekotsume 2

 No i nie ma już pudełek. Są za to różne nieokreślone kształty, w które musimy wpasować wszystkie kotełki. Do tego nie możemy tu już korzystać z podpowiedzi za obejrzenie filmiku.

https://play.google.com/store/apps/details?id=net.nekoappli.nekotume2&hl=ja


Nekonoke

 Ta gra to coś w rodzaju popularnych ostatnio clickerów. Podczas gdy tapiemy w kotka, lecą z niego kłaczki. Kłaczki te zbieramy - są one walutą w grze.

Nekonoke

  Room to miejsce, gdzie zdobywamy kłaczki. W pewnym sensie nie są one nieskończone. Po jakimś czasie przestają lecieć. Wtedy należy chwilę odczekać. Im dłużej przeczekamy, tym więcej kłaczków będziemy mogli ponownie wytapać. Co pewną chwilę, dostajemy też trochę kłaczków bez tapania.

Nekonoke

 W zakładce Cat mamy wszystkie nasze kotki. Za odpowiednią ilość kłaczków możemy odblokować kolejne oraz podnieść poziom tych już odblokowanych, co zwiększy liczbę zdobywanych kłaczków. Możemy również wybrać kotka jakiego chcemy widzieć w Roomie. Na szczęście nie ma to jednak wpływu na zarobek. Po zmianie "Data OFF" na górze po prawej w "Data ON", zamiast wypowiedzi kotków zobaczymy ile kłaczków od nich dostajemy.

Nekonoke

 Zakładka Item zawiera dodatkowe bonusy wpływające na nasz zarobek. Mianowicie z zebranych kłaczków możemy wytworzyć różne przedmioty. Podobnie jak wcześniej, przy "Data ON" możemy zobaczyć co i ile nam dają (np. zwiększają liczbę zdobywanych kłaczków, czy też zmniejszają koszt zwiększenia poziomu kotka). Jeden przedmiot możemy wytwarzać wiele razy, co zwiększa jego bonus. Przy odblokowywaniu nowego przedmiotu wyświetla nam się fragment historyjki, a ponad to pojawia się on w pokoju z kotkiem.

Nekonoke

 W zakładce Memo możemy przede wszystkim wyłączyć powiadomienia i dźwięk. Możemy tu zobaczyć również nasze statystyki (Record), odblokowane fragmenty historyjki (Diary), zapoznać się z instrukcją do gry (Help), dowiedzieć się nieco o grze (About), ocenić (Review) oraz poprzemieszczać widoczne w pokoju przedmioty (Sort).
 
https://itunes.apple.com/us/app/nekonoke-cat-collector/id985520271?mt=8https://play.google.com/store/apps/details?id=jp.co.picola.picola0002&hl=pl


 Na razie tyle. Mam nadzieję, że znajdziecie trochę miejsca na telefonach, szczególnie, że to dopiero początek ;P 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...