piątek, 30 maja 2014

[Animowe Refleksje #5] The iDOLM@STER - "Idole - są tym, czym każda dziewczyna chce być. Jednak tylko garstka z nich zajdzie na szczyt..."

Trochę długi tytuł, ale co tam xD

The iDOLM@STER
 Widząc ciągle tu i tam te dziewoje z tą całkiem kawaii kreską, nie mogłam się powstrzymać, by w końcu ich nie poznać. I w ten sposób zaznajomiłam się z całą trzynastką dziewcząt próbujących zostać idolkami. Co z tego wynikło?

 Głównie dość miło spędzony czas. Anime nie ma żadnej głębszej fabuły, dlatego ludzie szukający czegoś ambitnego powinni je omijać z daleka. Jeśli jednak ktoś szuka serii bijącej ciepłymi emocjami, trochę rozśmieszającej i odrobinę wzruszającej, mogę ją mu polecić. Anime mnie nie wciągnęło, ale i tak całkiem chętnie sięgałam po następne odcinki. Było dużo nudnych momentów, jak przystało na tego typu produkcje, ale nie na tyle, żeby usnąć. No i jest w nim całkiem sporo ciekawych postaci, na których wręcz muszę się choć na chwilę skupić.

 Bowiem anime to przyciąga głównie nimi. 12 głównych bohaterek (+ jedna trochę poboczna) to całkiem sporo. Może nie tak sporo, ile dziewczyn jest w AKB48, ale jednak. Być może właśnie dlatego to anime nie zanudza. Każda bohaterka jest inna (no, może poza bliźniaczkami :P), każda ma inną historię i chyba każdej z nich poświęcono przynajmniej jeden odcinek skupiający się na danej bohaterce, dzięki czemu możemy je całkiem dobrze poznać (a przynajmniej mniej-więcej, bo niektóre mają swoje tajemnice...). No i... wybrać swoją faworytkę ;P Niektóre są głupiutkie, inne w miarę bystre (z przewagą tych pierwszych), jedne zupełnie beztroskie, drugie całkiem poważne. Część z nich to postacie bardzo szablonowe, ale i tak w całości tworzą całkiem ciekawe anime. A przynajmniej mnie ciekawiło. Zarówno pod względem poznawania wszystkich tych postaci, jak i tego, jak potoczy się ich kariera. Na koniec serii nawet się wzruszyłam. Srsly, nawet mi prawie łezka poleciała ;_;

 Za to dodatkowe odcinki niestety mnie rozczarowały. W 26-tym odcinku liczyłam na jakąś ciekawą kontynuację, but LOL nope. Nie wniósł do serii nic nowego. Nic ciekawego nie było również w trzech odcinkach Shiny Festa. Fajne jest to, że przedstawiają to samo w trzech różnych wersjach, ale i tak są całkiem nudne. Pozostaje jeszcze kinówka, która na płytach ma wyjść w październiku. Niczego szczególnego po niej nie oczekuję, ale mam nadzieję, że będzie chociaż ciekawa ._.
Chętnie zagrałabym też w grę, ale z tego co patrzyłam, to chyba nie da rady jej nigdzie ściągnąć na PC :< Trochę szkoda...

piątek, 23 maja 2014

Juwenaliaaaaa... i takie tam

Czy ktoś oprócz mnie ma tak, że kiedy mam wolny czas, absolutnie nic nie chce mi się robić, a kiedy nie mam na nic czasu, mam pierdyliard pomysłów na najróżniejsze rzeczy? ;_;
W końcu przyszła wiosna, a wraz z nią ta studencka, czyli... juwenalia. Studenci bawią się jak to przystało na studentów, ale ja, jako że do stereotypowego studenta mi raczej daleko, siedzę sobie i no-life'ię przy laptopie -ω- W sumie nie tylko dlatego, bo również z takiej przyczyny, że nic szczególnego u nas na tych juwenaliach nie ma. Ale za to są godziny rektorskie (czyli wolneeee >ω<). Mielibyśmy tylko po kilka godzin zajęć rano, ale zaradni studenci oczywiście w takich wypadkach zawsze znajdą jakieś rozwiązanie, jak np. namówienie profesorów do odwołania ich. No i tak sobie prokrastynuję od środy. Ledwo się zmuszam do pisania tego posta ;_;
Prokrastynacja straszna rzecz... Nie pozwala ci się wziąć ani za coś co musisz zrobić, ani za nic ciekawego i tak siedzisz, i marnujesz czas na coś zupełnie bezproduktywnego. A wtedy dopada cię poczucie winy i bezradność... x_x No ale koniec tych smutów, są przecież juwenalia!
Jedyne na co poszłam to korowód. Wciąż mam pęcherze na nogach ;_; Ale warto było. To sporo zabawy i fajnych wspomnień. Choć muszę przyznać, jestem tu w jakimś stopniu hipokrytką - ani trochę nie pochwalam takiego blokowania miasta i hałasowania głośną muzyką. No ale raz na rok można sobie pozwolić :3
Jednak jedna rzecz mnie zawiodła. Korowód jak co roku miał jakiś motyw i w tym padło na cosplay. Liczyłam, że zobaczę chociaż kilka postaci z anime, ale nie dość że bardzo mało ludzi w jakikolwiek sposób się pod tym względem wysiliło, to jedynym japońskim akcentem była grupka samurajów. No cóż, sama wiele lepsza nie byłam, bo założyłam tylko kocie uszka ^_^' Byli za to różni superbohaterowie, starożytne postacie, parę z filmów i gier, i dość sporo nieokreślonych przebrań. Niektórych szczerze podziwiam, np. takiego Zorro czy Sub-Zero - ubrani prawie cali na czarno w taki upał D: Umarłabym, mimo że upały uwielbiam xD
Oj tak, uwielbiam. Nie da się opisać, jak niesamowicie jestem szczęśliwa, że w końcu jest ciepło *_* Nie tylko ciepło. W końcu na dworze zrobiło się pięknie, zielono, aż chce się żyć, gdy się na to patrzy. Odeszła ta paskudna zima i nadeszła wiosna. Wciąż jakoś to nie potrafię uwierzyć że to już xD To jakby zbyt piękne, by było prawdziwe. Nienawidzę zimy i nie rozumiem, jak można ją w ogóle lubić. Potrafię marznąć już w 20 stopniach, a idealna temperatura dla mnie to 30 stopni, tak więc zima, a także spora część jesieni i wiosny są dla mnie okropne.
Ale wracając do juwenaliów, odbywają się jeszcze jakieś koncerty i zawody, ale jak już pisałam, nie chce mi się na to iść. Tych koncertów z resztą mogę słuchać nie wychodząc z pokoju, bo scena jest dość niedaleko akademika i jak podgłośnią dźwięk, to wszystkiego można słuchać nawet i przez zamknięte okna -ω- Ja nie wiem, jak ci wszyscy ludzie mieszkający w pobliżu to wytrzymują D:

I to by było na tyle. Wracam do prokrastynacji xD W najbliższym czasie postaram się napisać coś o jakimś anime. No i przydałoby mi się wziąć za rysowanie...
A tym czasem śliczny art z Pixiva na pożegnanie ^_^
 Źródło

sobota, 17 maja 2014

[Neko Miko #2] Moar!

Więcej zdjęć małej Mikosi! =^ω^=

 Podczas tresury na kota-informatyka :3

...która nie przeszkadzała w ćwiczeniu kocich póz ^_^ 
Jakby mi się teraz tak rozłożyła na laptopie, napisałaby referat. Albo zrobiła coś jeszcze gorszego, biorąc pod uwagę to, jak pewnego razu, po zostawieniu laptopa samego z kotem, zastałam zmienioną rozdzielczość i masę powłączanych okienek ._.

A po tresurze oczywiście trzeba iść spać.

Nie zapominając o dalszym ćwiczeniu kocich póz :3
Teraz ledwo by się w tym pudełku zmieściła. Pudełka już niestety nie ma, i szkoda, bo byłoby fajne porównanie.

Napuszona kuleczka <3 Jedno mnie intryguje - na starych zdjęciach jej oczy wyglądają na brązowe, a teraz ma pomarańczowe. Jestem ciekawa, czy to kwestia światła lub aparatu, czy zmienił jej się ich kolor.

 Ćwiczeń ciąg dalszy. Tym razem na małą predatorkę -ω- (widzicie tę agresję w jej oczach? D: )

I obowiązkowy odpoczynek :3 Oyasumi~nyaa~

poniedziałek, 12 maja 2014

[Rysunki #2] Kaga Kouko

Kaga Kouko - Golden Time
deviantART Pixiv
Wreszcie ją skończyłam. Kouko z anime Golden Time. Wyszła na pewno gorzej od Belldandy. No i to tło to chyba jedno z najbardziej kiczowatych teł jakie stworzyłam xD Szczególnie te kałuże, ale ani mi się nie chciało, ani nawet nie wiedziałam co jeszcze mogę z nimi zrobić. Co do samej postaci, trochę eksperymentowałam z cieniowaniem. To raczej nigdy nie szło mi jakoś szczególnie dobrze. O tym które mi tu wyszło, sama nie wiem co sądzić. Chyba nie ma tragedii xD Ale też nie wygląda tak dobrze, jakby mogło. Jakby ktoś mógłby je skomentować, byłoby miło :P <żebrze o komentarze> Także z kolorami nieraz miewam problemy. Nie umiem ich za dobrze dobierać, dlatego wolę rysować fanarty i używać już gotowych schematów. Ale tutaj akurat sama wymyśliłam jej ubranie. No i nie wiem, czy nie jest za różowa i czy ta parasolka za bardzo się nie wyróżnia :< No i jeszcze anatomia itd... Wciąż robię sporo błędów. Przydałoby mi się nad nią poćwiczyć. Nawet mam sporo ściągniętych książek na ten temat, ale oczywiście nie chce mi się za to wziąć ;_; Czego jeszcze mogłabym się przyczepić...? Włosy mi nie chciały wyjść takie fajne jak ma w anime xD Nie chciałam ich kompletnie zżynać, a naśladować rysowania takich jakoś nie potrafię. I jeszcze falbanki. Rysowanie tego to był istny ból dupy D: A i tak mogłyby lepiej wyglądać. Podobnie torebka, która wyszła dość dziwnie...
I to chyba wszystko. Choć jedyną rzeczą na którą powinnam narzekać jest moje lenistwo ._.
Jeszcze dodam, że napis oznacza "w deszczu", lub jak kto woli, "in the rain" - po angielsku brzmi fajniej xD

piątek, 9 maja 2014

[Animowe Refleksje #4] Acchi Kocchi - czyli nudy tu i tam

Acchi Kocchi
 Krótka, lekka komedyjka z elementami romansu i ultra kawaii dziewczynką. Hmm, brzmi dobrze. Czy coś mogło pójść źle?

 Krótkie, lekkie komedyjki ogólnie bardzo lubię. Uwielbiam takie serie jak Baka to Test to Shoukanjuu czy Working!! Tego typu anime jest świetne dla zrelaksowania się i "odpoczęcia" pomiędzy ambitniejszymi seriami. Jednak co jest nie tak z Acchi Kocchi? Sama podstawa tego anime, czyli komedia. Nie wiem, czy po prostu nie jest w moim guście, miałam jakieś gorsze samopoczucie podczas oglądania, czy jakoś się przypadkiem do niego uprzedziłam, ale humor tego anime jak dla mnie sięga dna. Większość "zabawnych" sytuacji jest albo strasznie głupia, albo mocno wymuszona (albo i to i to). Średnio raz na odcinek zdarzyło mi się unieść kąciki ust i to by było na tyle z tej "komedii". Do tego jakaś połowa postaci strasznie mnie irytowała. No i jeszcze ten romans... Z nim jest podobnie jak w Chihayafuru - niby jest i niby go nie ma. To znaczy jest i to dość widoczny, ale oczywiście nigdy do niczego większego nie dochodzi. Strasznie tego nie lubię x_x

 Pewna osoba na kyuu.pl napisała o Acchi Kocchi "emitter of warm feelings". I jak się nad tym zastanowić, to anime rzeczywiście w niektórych scenach jest bardzo przyjemne, takie ciepłe, urocze. Jednak takich scen jest mało. Na tyle mało, że ten głupawy humor je zupełnie przysłania. Normalnie takie sceny w anime potrafią mnie nieźle zauroczyć, ale przyznam się, że w tym nawet nie zwróciłam na nie większej uwagi.
Tak więc rozczarowało mnie to anime. Spodziewałam się po nim czegoś innego, a wręcz pokładałam w nim nadzieję na coś w stylu anime, o których napisałam na początku. Może to właśnie dlatego tak bardzo mi się nie spodobało? Kto wie...

 No to może teraz wy się wypowiecie? Ktokolwiek? xD Zgadzacie się ze mną? Nie zgadzacie? A może chcecie mnie zhejtować za pojechanie po lubianym przez was anime? Wszystkie komentarze mile widziane =ω=

piątek, 2 maja 2014

[Animowe Refleksje #3] Chihayafuru - "Niesłychana to rzecz..."

Chihayafuru
 Nie ma zbyt wielu anime, które potrafią czymś zafascynować. Do takowych należy Chihayafuru, anime o, można by pomyśleć, jakiejś karciance. Ze zwykłymi karciankami ta gra nie ma jednak wiele wspólnego. Karuta jest bowiem połączeniem sportu i poezji, wymagającym od gracza dobrej pamięci i niezwykłego refleksu. Ale nie będę wyjaśniać na czym dokładnie polega. Tego możecie dowiedzieć się np. oglądając Chihayafuru ;) Tak więc skupmy się na samym anime.

 Z chęcią powiedziałabym, że Chihayafuru to również jedno z tych anime, które, mimo że ich temat nie wydaje się porywający, potrafi niesamowicie wciągać, wywołując masę emocji, niekiedy lepiej niż typowy film akcji. Czy tak jednak jest? Na początku na pewno. Kiedy anime wprowadza nas do świata karuty, liczne zwroty akcji oraz trzymanie widza w napięciu naprawdę pozwalają wczuć się w akcję. Niestety, powtarzanie tego n razy już nie za bardzo. Mecze karuty w Chihayafuru przedstawione są w naprawdę ciekawy sposób, ale nawet, mimo że każdy jest w jakiś sposób inny, oglądanie ich przez 2 sezony sprawia, że wydają się być zupełnie takie same. Większość z nich można opisać chociażby tak: "O nie! Przeciwnik wydaje się być o wiele silniejszy! A jednak, <imię jednej z głównych postaci> zyskuje przewagę! Kurde! Przeciwnikowi znowu idzie lepiej! Och! <To samo imię> ponownie zaczyna dawać radę! ..." i tak przez jakiś czas, aż w końcu ktoś wygra. Przynajmniej w kwestii wygranej różnie bywa. Z jednej strony, oglądanie tego może być całkiem ciekawe. Sporo meczy przynosi ze sobą coś nowego. Jednak niestety, potrafi być też nużące, a wręcz męczące. Przypuszczam, że byłoby lepiej, gdyby anime nie skupiało się aż tak bardzo na samej karucie. Np... wprowadziło więcej romansu!

 No bo przyznajcie (ci którzy oglądali), czy to całkowite spychanie na dalszy plan wątku romantycznego nie było wkurzające? >_< W anime co chwila pojawiały się jakieś sugestie i nie tylko, ale nic nigdy nie doszło do skutku... Ja nie mówię o tym, że anime powinno być romansem, ale jak już nam tu jawnie pokazują, że między bohaterami coś jest, to niech to chociaż jakoś rozwiną ;_; Zwykłe wyznanie uczuć na samym końcu w zupełności by wystarczyło... Chihayafuru jest jednak w jakichś 98% anime o karucie. Reszta mówi o pasji i pokonywaniu przeszkód. No i w jakiejś 0,00000001% mamy ten romans ._.

 Co jeszcze mogę powiedzieć o owym anime? Podsumowując powiem jednak, że anime tak czy siak jest całkiem dobre. Bywa zabawne, bywa smutne, potrafi trzymać w napięciu i zaskakiwać. Krótko mówiąc, ogląda się je całkiem przyjemnie, mimo, że bywa wkurzające, z wyżej wymienionych powodów. No i wracając do tego, o czym wspomniałam na samym początku, naprawdę potrafi zafascynować karutą. Na pewno nie jest to gra dla mnie, ale z wielką chęcią dowiem się o niej czegoś więcej, a przede wszystkim, o setce japońskich poematów, na których opiera się gra. I mówię to ja, której literatura ani poezja nigdy nie interesowały xD
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...