środa, 30 kwietnia 2014

Trudnych początków ciąg dalszy.

Minęło już 10 dni od napisania przeze mnie pierwszego posta. I ja mam niezłe jazdy xD Oczywistą rzeczą jest, że na popularność bloga trzeba sobie zapracować. Nie można też zachłannie do niej dążyć - z czasem przyjdzie niespodziewana. Ale ja oczywiście bym chciała już xD I mnie to niemalże prześladuje... Przypuszczam, że to z przyzwyczajenia. Na moich starych blogach nie było takiego problemu. Każdy nowy post równał się, niemal natychmiast, kilku nowym komentarzom. A przy założeniu nowego bloga, wystarczyło zareklamować go na innym, by na samym starcie zyskać masę czytelników. Stare, dobre czasy.
Jednak te stare, dobre czasy już dawno minęły i teraz zaczynam od samego początku. Muszę się z tym w końcu pogodzić xD Ale jest jeszcze jedna rzecz, która mnie drażni i z tą już nie mogę się pogodzić. Mianowicie... to jak piszę ._. Jak czytam moje dotychczasowe posty to... ugh... Strasznie dziwnie brzmi to co piszę. I tu jedno mnie zastanawia - zawsze tak pisałam, czy po prostu wyszłam z wprawy? Może po prostu muszę się "rozgrzać"? Mam nadzieję, że tak się stanie, bo inaczej zbyt wspaniała przyszłość to tego bloga nie czeka =ω=
Nie tylko mój styl pisania potrzebuje rozgrzewki. Ciężko mi pisać aktualnie o czymkolwiek. Dziwnie się trochę czuję, opisując tu swoje myśli. Nigdy nie byłam "wylewną" osobą. Swoje uczucia zawsze wolałam "zostawiać dla siebie". Jeden z powodów założenia tego bloga, to właśnie próba otworzenia się. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
To otworzenie się ma mi pomóc w jeszcze jednej rzeczy - znajdywaniu tematów do pisania. Aktualnie ciężko mi jakiś znaleźć... Moje życie do najciekawszych nie należy. Ale może jak już z powrotem przywyknę do pisania, łatwiej będzie mi znaleźć tematy i.... łatwiej na nie pisać.
Tymczasem może już skończę się kompromitować xD
 Na koniec uroczy fanart z Hyouki :3
Źródło

niedziela, 27 kwietnia 2014

[Neko Miko #1] Bo czymże byłby internet bez kotów?

Wspaniałość tych stworzeń znana była już tysiące lat temu, w starożytnym Egipcie. Teraz historia zatacza koło i koty znów są czczone - w internecie. Tak więc czemu miałoby ich nie być też na tym blogu? >:D A właściwie jednego - mojej kotki Miko. Kompletnie tego nie planowałam, ale może tak przynajmniej zdobędę jakąś popularność tego bloga xD
Tak więc co jakiś czas będę wstawiać trochę zdjęć, począwszy od tych najstarszych. Zdjęcia te niestety nie są najwyższych lotów. Większość jest robiona komórką, więc jakość do najlepszych nie należy. Nie są też jakoś szczególnie dobrze skadrowane, w końcu chodzi mi głównie o uwiecznienie pozy, a kocia poza to zjawisko bardo ulotne i ze zrobieniem zdjęcia trzeba się spieszyć xD Ale już nie przedłużajmy.
Pierwsze zdjęcia są wyjątkowo złej jakości, bo są ze starej komórki.


 Tu jeszcze przed adopcją. Małe derpiątko :D

A tu wypłoszek już w nowym domciu :3

 Aż ciężko mi uwierzyć, jakie to było malutkie...

 Zmęczona ^ω^

 Małego kotka należy dobrze wychować. Najlepiej na otaku!

Facebook już jej nie interesował. To dobrze xD

A teraz idziemy spać! Branoc :3

Wkrótce więcej. Nya~




Podczas robienia zdjęć (raczej) nie ucierpiało żadne zwierzę.

czwartek, 24 kwietnia 2014

[Animowe Refleksje #2] Fate/stay night, Fate/Zero

Seria Fate wydaje się dość znana, choć raczej nie ze względu na anime, a visual novel. Raz po raz napotykając się w necie na wizerunek Saber, nie mogłam przejść obok tego tytułu obojętnie. Do vn mnie niestety nie ciągnie (zdecydowanie wolę oglądać niż czytać), ale anime musiałam obejrzeć.

Fate/stay night
 Fate/stay night
Od czego tu zacząć... Jeśli miałabym streścić moje myśli o tym anime do jednego zdania, brzmiałoby ono: złe nie jest, ale do dobrego dużo mu brakuje. Fabuła w pewien sposób mnie zainteresowała. Pomysł z tym całym Graalem i sługami jest całkiem fajny i ciekawiło mnie jak to się wszystko potoczy. Niestety sposób w jaki to wszystko jest przedstawione przynosi wiele do życzenia. Bo przedstawione jest... po prostu nudno. Fabuła się wlecze i nawet, kiedy w końcu pojawia się jakaś żywsza akcja... nawet tego nie czuć. Jakby to wszystko ładnie streścić i przedstawić jakoś inaczej, mogło być z tego fajne anime. Takie jak jest, jak już pisałam, co prawda nie jest złe, ale nie ma w nim też niczego szczególnego.

Fate/stay night: Unlimited Blade Works
Kinówka przedstawiająca, jak mniemam, inną ścieżkę z visual novel. Początek fabuły jest taki sam, tylko krócej przedstawiony, a kończy się zupełnie inaczej. Spodobało mi się tu to, że fabuła nieco szybciej szła do przodu, jednak przez większość czasu wciąż zanudzała. Ogólnie mówiąc, kinówka jest bardzo podobna do serii.

Fate/stay night TV Reproduction
To tylko recap, ale pomyślałam, że też o nim napiszę. Pisałam przy f/st, że byłoby lepsze, gdyby je nieco streścić. No i mamy tu takie streszczenie. Pytanie tylko, czy dobre? No, powiedziałabym, że ujdzie. Ale może dlatego, że samo f/st nie spodobało mi się jakoś szczególnie. Tak czy siak, nadaje się na przypomnienie sobie f/st po obejrzeniu f/zero. Być może nawet można by sobie darować oglądanie f/st i obejrzeć samego recapa, więcej uwagi skupiając na Fate/Zero.

Fate/Zero
Fate/Zero
Fate/Zero i Fate/stay night są bowiem jak niebo i ziemia. Te dwie serie KOMPLETNIE się od siebie różnią. W f/zero nie skupiamy się już tak bardzo na jednym (ciotowatym) głównym bohaterze, a na wielu postaciach. To jest wg mnie duży plus. Anime jest dzięki temu o wiele ciekawsze, szczególnie, że większość postaci z f/zero jest z osobna o wiele ciekawsza, od wszystkich postaci f/st razem wziętych. Również fabuła jest o wiele bardziej rozbudowana. Jest więcej akcji, czy też zabawnych momentów. Nie można także zapomnieć o kresce i animacji, które w f/zero są naprawdę dobre, a w f/st, szczerze mówiąc, zwyczajnie słabe. To są po prostu dwa zupełnie inne anime, mimo, że mniej-więcej o tym samym.
Ale skupmy się już tylko na Fate/Zero. Jak już można wywnioskować z tego co napisałam, spodobała mi się ilość różnorodnych, interesujących postaci, umiejętnie rozbudowana fabuła, a także takie szczegóły jak fajne momenty akcji i same w sobie animacja i kreska. Muszę jednak przyznać, że jakoś szczególnie mnie nie wciągnęło. Jedynie w pierwszej połowie drugiej części pod koniec odcinków czułam lekki przymus sięgnięcia po następne. Reszta też była ciekawa, ale nie aż tak. Można to podsumować, że anime jest dobre, bardzo przyjemnie się je ogląda, ale szału wciąż nie ma.

Fate/Zero Remix
Jak już pisałam o recapie f/st to i o tym by wypadało. Co tu mogę powiedzieć? Jest bardzo fajny. W całkiem przyjemny sposób streszcza wszystko to, czego dowiedzieliśmy się o bohaterach w pierwszej części f/zero. Jak ktoś ma problemy z ogarnianiem niektórych rzeczy w anime, to polecam to sobie obejrzeć xD

Fate/Prototype
A tu sobie ponarzekam =ω= Fate/Prototype ma formę czegoś w rodzaju zapowiedzi. Zapowiedzi anime, które niestety nigdy nie powstanie. Niestety, bo "zapowiada się" naprawdę fajnie. Jest ono tak jakby pierwotnym pomysłem Fate/stay night. Przynajmniej z tego co mi wiadomo, autor zmuszony był zmienić go, by dostosować go do stworzenia visual novel. I ja strasznie nad tym ubolewam. Bo anime jakie mogłoby z tego wyjść, byłoby zapewne o niebo lepsze od aktualnego Fate/stay night ;_;


To już wszystkie części jakie chciałam opisać. Nie opisałam jedynie Fate/Zero: Onegai! Einzbern Soudanshitsu oraz Fate/kaleid liner Prisma☆Illya. To pierwsze to jedynie seria odcinków specjalnych, więc nie będę ich opisywać. Wspomnę tylko, że nie są jakoś szczególnie fajne, ale wyjaśniają parę dość ważnych spraw, więc warto obejrzeć. Za to mahou shoujo Illyię zostawiam sobie na później. Być może ją też kiedyś opiszę. Są jeszcze inne serie powiązane ze światem Fate, ale je również zostawiam na "może kiedyś". No a w październiku ma nadejść nowa seria Fate/stay night. Miejmy nadzieję, że będzie przynajmniej tak dobra, jak Fate/Zero. Tymczasem, to by było na tyle.
 Matte ne!

niedziela, 20 kwietnia 2014

[Animowe Refleksje #1] Kill la Kill - epicka epickość ociekająca epickością

Lulz. Nie miałam pojęcia jak nazwać tę serię. Takie słowo jak "animowe" nie istnieje, ale cii xD
Tymczasem weźmy się za pierwsze anime, a jest nim...
Kill la Kill

Kill la Kill!
Kiedy dowiedziałam się, że w nowym sezonie będzie wychodziło anime stworzone przez panów od Gurren Laganna, od razu wiedziałam, że muszę je oglądać, nawet jeśli jego trailer i opis nie wydawały się interesujące. No i się nie zawiodłam. Nic dziwnego z resztą, bo co można powiedzieć o owych panach?
No właśnie. Zarówno Gurren Lagann jak i Kill la Kill, przepełnione są przesadą, przepychem i wyolbrzymianiem. Jednym słowem, można by rzec, zajebistością, bo to wszystko łączy się w naprawdę świetną całość. Nie łatwo stworzyć coś, co będzie wyglądało na zrobione na odwal, z użyciem masy szablonowych akcji i zachowań oraz fanserwisu, i jednocześnie będzie dobre. Kill la Kill takie jest.
Tu jednak trzeba wspomnieć o tym, że może to być zarówno plusem jak i minusem. Cała ta przesada i wyolbrzymianie mają za zadanie wciągnąć widza w akcję. Kiedy już damy się porwać, anime będzie dalej nas ciągnąć, zachwycając i wywołując masę emocji. Minusem jest to, że jeśli nie damy się wciągnąć... będzie zwyczajnie głupie. Bo, jakby nie było, Kill la Kill jest nieźle porypane. Do tego fabuła rozkręca się dopiero gdzieś w połowie. Wcześniejsze odcinki to głównie bezsensowne nawalanki i przygłupie gagi, chociaż... przedstawione w naprawdę fajnej formie. Epickiej formie. Choć oczywiście trzeba przyznać, że epickość ta jest dość mocno wymuszona. Na szczęście twórcy są w takowym wymuszaniu naprawdę dobrzy. Tak więc po połowie anime mamy epickie (bezsensowne) walki, epickie (przygłupie) gagi i całkiem ciekawą fabułę (a przynajmniej mnie wciągnęła). I nie zapominajmy o fanserwisie! Tych cycuszkach, skąpych strojach i... wielkim gangbangu na koniec anime! :D Ok, zapomnijmy o poprzednim zdaniu. 
Podsumowując, anime stworzone jest, by po prostu przyciągnąć widza. Zawiera dużo akcji i sporo zboczonych scenek, czyli to, co każdy chłopiec, a także niektóre dziewczynki, lubią najbardziej. Nie można jednak zapomnieć, że twórcy wykonali świetną robotę i ich cel został osiągnięty - anime naprawdę przyciąga i na maksa wciąga swoją, co prawda wymuszoną, ale jednak, zajebistością. I to właściwie tyle, co mam do przekazania o Kill la Kill.

No, a teraz wasza kolej, by wypowiedzieć się o owym anime (i o tym, jak bardzo się ze mną nie zgadzacie ;) ).
...o ile ktoś tu wchodzi. Co jak co, ale beznadziejnie jest zaczynać bloga xD A więc, na razie!

[Rysunki #1] Belldandy

Czas na pierwszy z rysunków, jakie będę co jakiś czas dawać.
Belldandy - Aa! Megami-sama, Ah! My Goddess
 deviantART   Pixiv
Zaczęłam ją rysować w lipcu xD Dopiero parę miesięcy temu wzięłam się za dokończenie szkicu, jakiś czas później za pokolorowanie jej na kompie i niedawno ją skończyłam. A była pierwszą częścią "projektu", który miał mnie zmusić do rysowania więcej xD Moje lenistwo po prostu mnie dobija. Ale wracając do owego "projektu", miałam zamiar rysować fanarty postaci z różnych obejrzanych przeze mnie anime. Aktualnie próbuję go wznowić. Dokończyłam ten rysunek, kolejnemu zaczęłam robić lineart, a dwa następne zaczęlam szkicować. Zobaczymy co z tego wyjdzie :P
Ale wypada napisać też coś o samym rysunku. Na pewno jest jedną z lepszych moich prac. Wciąż niestety robię sporo błędów które zauważam za późno >_< No ale po to mam zamiar rysować te fanarty, by dopracować umiejętności. Jest jeszcze jedno, czego chcę się nauczyć - rysowania tła. Od samego początku rysowałam same postacie, dlatego teraz, narysowanie jakiegokolwiek tła, jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Na początek planuję jakieś proste, byleby nie były kompletnie białe. Może kiedyś nauczę się rysować coś więcej =ω=

sobota, 19 kwietnia 2014

Trzeba w końcu zacząć

Zabieram się za tego bloga już jakieś 2 miesiące. Po tym jak w końcu zrobiłam jakiś tandetny nagłówek, teraz z trudem przezwyciężam lenistwo i prokrastynację, by wreszcie coś napisać, . Ciężko się zapowiada jego przyszłość xD
Nie jest to mój pierwszy blog. Miałam ich całkiem sporo. Większość skończyła się po kilku postach, ale były też takie, które trwały latami. Mam nadzieję, że ten będzie jednym z nich.
A o czym będzie tenże blog? Tak właściwie, sama się zastanawiam, jak można by to określić. Jak widać, adres bloga to mój nick (w wersji japońskiej), a więc będzie przede wszystkim o mnie. Czasem napiszę coś randomowego o tym, co tam ostatnio u mnie ciekawego, albo co myślę na jakiś temat. Jednak głównym celem założenia tego bloga, było wstawianie tu moich rysunków i szkiców (oczywiście "mangowych"), a także pisanie czegoś w rodzaju recenzji anime. Recenzja nie jest tu jednak dobrym słowem. Nie będę opisywać i obiektywnie oceniać anime. Będę raczej opisywać własne uczucia wobec nich. Czemu chcę pisać coś takiego? Choćby dlatego, że recenzje i tak rzadko kiedy są obiektywne. Każdy ocenia wedle własnego gustu, a więc nie będę udawać, że oceniam anime, tylko będę otwarcie pisać co sądzę o danym anime. Inny powód jest taki, że recenzje są zazwyczaj dość powierzchowne. Oceniają zazwyczaj z osobna fabułę, kreskę, muzykę itd. Ja chcę się skupiać raczej na emocjach i uczuciach jakie wywołuje anime. W końcu nawet jeśli anime pod wieloma względami jest słabe, niekiedy może posiadać coś, co jednak sprawia, że jest fajne. Na tym właśnie mam zamiar się skupiać.
Ale oczywiście, żeby ktoś nie pomyślał, w żaden sposób nie krytykuję zwykłych recenzji czy recenzentów ;) Dobra recenzja potrafi się naprawdę przydać i czasem sama z nich korzystam.
Oprócz tego, wspomnę jeszcze, że nie będę w żaden sposób zdradzać fabuły anime. Nie wiem jak inni, ale ja nie lubię wiedzieć, o czym jest anime, zanim je obejrzę xD To pewnie głupie, ale po prostu lubię to odkrywać już oglądając anime. Można się zatem zastanawiać, co właściwie skłania mnie do obejrzenia danego anime. Z tym bywa naprawdę przeróżnie. Bywało, że obejrzałam anime tylko ze względu na nietypowy tytuł, kreskę, czy dlatego, że spodobała mi się jakaś postać z niego. Trzeba jednak przyznać, że zazwyczaj instynkt mnie nie zawodzi i trafiam na całkiem dobre anime ;P

I to chyba tyle co chciałam przekazać w pierwszym poście. Później pewnie przypomni mi się jeszcze pierdylion rzeczy, o których chciałam napisać ale trudno =ω=
Na koniec coś z Pixiva ;3
Źródło

Na koniec postu zazwyczaj będę jakiś dodawać. Tym czasem, do następnego ^_^
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...