poniedziałek, 29 września 2014

I koniec wakacji...

 Studia pod wieloma względami lepsze są od wcześniejszych etapów nauki. Ale co w nich lubię najbardziej? Tak! 3-miesięczne wakacje! Kiedyś na samą myśl o zbliżającym się pierwszym września, razem z którym przychodziły ból, męka i udręka, napawały mnie wszelkie najgorsze emocje. Tymczasem, na studiach, nadchodzący październik wcale mnie nie boli, a wręcz w pewnym malutkim stopniu nawet nie mogę się doczekać. Powód? Zapewne taki, że w te 3 miesiące rzeczywiście można porządnie odpocząć. 2 mijają zdecydowanie za szybko. Ledwo się obejrzysz i koniec. 3 miesiące to może nie tak o wiele więcej, ale jednak czuć tę różnicę. Szczególnie kiedy dzieci chodzą do szkoły, a ty sobie odpoczywasz, huehuehue *trollface* Jedyne co bym zmieniła, to przesunęła je, by zaczynały się w czerwcu, żeby było więcej ładnej pogody.

 Jak ktoś czytał mojego posta z początku wakacji (ktoś je w ogóle czyta? ;_;), to może pamięta, że planowałam nie brać się za żadne serie anime i poza oglądaniem kilku na bieżąco, nadrobić trochę One Piece'a i pouzupełniać specjale i OVA do obejrzanych serii. I przez te bite 3 miesiące to robiłam. Wan Pissa jakoś dużo nie obejrzałam. Większość odcinków była strasznie nudna... Przez ten czas obejrzałam część wątku wyspy Drum i całość Alabasty, i dopiero pod koniec Alabasty udało mu się mnie wciągnąć. A co do specjali... Moja lista anime nieźle się przez nie wydłużyła xD A jeszcze zostało mi ich sporo do obejrzenia. Ale muszę przyznać, że szczerze zatęskniło mi się za normalnym oglądaniem anime. Lada dzień zabieram się za oglądanie serii, które ściągnęłam sobie jeszcze przed wakacjami (korzystając z super-szybkiego łącza na uczelni >ω<). Szczegół, że przez najbliższy tydzień-dwa będę musiała oglądać je na ekraniku 4:3...

 Z pewnych przyczyn musiałam oddać laptopa informatykowi i będę mogła go odebrać dopiero jak wrócę na weekend do domu. W tym czasie muszę korzystać ze starego, który... Cóż, ważne, że działa xD Niestety o grze w Simsy czy Minecrafta mogę zapomnieć. Z rysowaniem też ciężko. Jakbym otworzyła plik z tym, co teraz tworzę, to pewnie by się zawiesił... W sumie to już nawet nowy, pod koniec rysowania, przy dziesiątkach warstw, ledwo wyrabia. Raz nawet nie wyrobił i się zawiesił =ω= Chyba będę musiała dokupić mu RAMu... Ale to kiedyśtam~

 A tymczasem widzę, że nasz "kochany" magister Maciej w końcu wrzucił na stronę uczelni rozkłady zajęć dla naszego kierunku. Mój semestr ma już 11-tą wersję... Trochę słabo, przy pierwszym semestrze mającym 24-tą wersję. Ale trzeba przyznać, że w tym roku zaszalał. Do 20-tej wersji to zazwyczaj dobijał po jakichś dwóch tygodniach. Tak czy siak, zastanawiam się, czy sobie ten plan wydrukować, bo jutro już nie będę miałą okazji, ale zanim dojadę do akademika, to się pewnie jeszcze z 5 razy zmieni.
Ehh... Welcome to Radom...

 Na koniec, tradycyjnie cudny arcik~
Źródło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...