niedziela, 14 września 2014

[Hentajcowe Refleksje #1] Bible Black - klasyk wśród animowanego porno

 Tak, dobrze widzicie! Będę pisać o hentajcach! No co? Na pewno każdy otaku miał z nimi do czynienia. No i nie zapominajmy, że to anime jak każde inne (tylko tematyka trochę się różni...) i nie ma powodu, by o nich zapominać. A jako że dobre hentai dość ciężko znaleźć, może się komuś przydadzą moje opisy ;P
 A zaczniemy od tytułu, który pojawił się na tegorocznym Animatsuri, na panelu "Anime, które musisz znać"!


Bible Black

 Bible Black to pierwszy hentai mający sensowną fabułę, z jakim się spotkałam. Tak, sensowną fabułę! W hentajcach jest to niestety coś raczej rzadko spotykanego. W większości, nawet jeśli jest jakaś fabuła, to strasznie płytka. Tutaj mamy do czynienia z całkiem interesującą historią i to na tyle, że po kolejne odcinki sięgałam nie tylko w wiadomych celach, a z ciekawości co będzie dalej. Ponadto sceny seksu są dobrze w tę historię wplecione. Same w sobie też są całkiem w porządku. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nie jest to hentai dla miłośników waniliowego seksu. Zaś ci, którzy lubią trochę animowanego "rejpu" ucieszy fakt, że Bible Black na jednej serii się nie kończy.

 Bible Black Gaiden (Bible Black Origins) to prequel, w którym dowiadujemy się, jak to wszystko się zaczęło. Nie ustępuje on głównej serii, a do tego nadaje jej jeszcze więcej sensu, wyjaśniając trochę rzeczy.

 Seria ma też dodatkowe odcinki - Bible Black Only. Są to zupełnie randomowe historie, nie posiadające żadnej fabuły. Można je sobie spokojnie pominąć, chyba że ktoś lubi takie rzeczy.

 Natomiast ci, których ciekawi historia, na pewno zadowolą się sequelem, czyli Bible Black: New Testament. Seria ta trochę różni się od poprzedniej, głównie klimatem. Główni bohaterowie nie są już uczniami, a dorosłymi pracującymi ludźmi. Do tego fabuła robi się... całkiem skomplikowana. Mamy w niej już nie dwie, a trzy strony będące przeciwko sobie. Przez to komuś, kto woli skupiać się na trochę innych rzeczach niż fabuła, może wręcz być z czasem ciężko się połapać o co tu chodzi. Trzeba też wspomnieć, że sequel jest również sporo mocniejszy od głównej serii. Dochodzą w nim sceny ostrego BDSM, więc jeśli dla kogoś już Bible Black było zbyt mocne, za kontynuację niech się nie bierze.

 A dla reszty jest jeszcze recap owego sequelu. A właściwie raczej dla tych, dla których seria ta była rzeczywiście zbyt skomplikowana i chcieliby ją lepiej zrozumieć. Owy prawie półtoragodzinny odcinek skupia się bardziej na fabule: jest w nim mniej scen seksu, za to dodano do niego kilka wyjaśniających parę spraw scen.

 Pod koniec trochę o stronie technicznej. Jednym z dwóch dużych minusów Bible Black jest kreska. Jest to wybaczlne, bo to dość stara produkcja, no ale jednak trochę razi w oczy. Wkurzający jest też dość charakterystyczny światłocień. Jedyne co jest dobrze narysowane, to narządy płciowe, co z resztą jest sporym plusem. Drugim minusem jest muzyka. Oglądając ma się wrażenie, jakby cały OST tej serii składał się ledwie z kilku utworów (a może tak właśnie jest?). Wszystkie są monotonne i po paru odcinkach robią się naprawdę irytujące.

 Gdyby naprawić te dwie rzeczy, Bible Black byłoby naprawdę dobrym hentajcem. Oczywiście nie dla wszystkich, ale jednak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...