sobota, 20 września 2014

[Animowe Refleksje #10] No Game No Life - nie dla ecchi-hejterów

No Game No Life

 Jakiś czas temu narzekałam, że nie ma żadnego dobrego ecchi. Aż tu nagle... No Game No Life! Nie dość, że interesująca fabuła i świetny humor, to jeszcze ecchi! Ale zacznijmy od początku.


 NGNL przyciąga uwagę głównie bohaterami będącymi hikikomori, NEETami i niezwykłymi graczami królującymi we wszelkich grach. Czy jakiś no-life'iący otaku, spędzający czas pomiędzy oglądaniem anime w grach, mógłby przejść obok tego obojętnie? Oczywiście, że nie. Jednak anime okazuje się "trochę" inne, niż mogłoby się wydawać. Nasi bohaterowie już w pierwszym odcinku trafiają do zupełnie innego, fantastycznego świata. Świata, w którym czekają ich rozmyślania na poziomie L'a z Death Note'a, świata który... jest niesamowicie kolorowy! Tak, muszę wspomnieć o  grafice, bo ta jest po prostu bajeczna. Na pewno nie wszystkim spodoba się ta oczojebność, ale mnie to wręcz oczarowało. Te wszystkie jaskrawe kolory naprawdę świetnie pasują do przedstawianego w NGNL świata. Kreska również jest naprawdę ładna. Po prostu miód dla oczu. I jeszcze te widoczki... Ale o tym za chwilę. Wróćmy na razie do fabuły. Ta jest całkiem oryginalna i co najważniejsze, naprawdę interesująca. Niestety trzeba przyznać, że robi się trochę nużąca, gdy bohaterowie za długo główkują nad jedną rzeczą. To chyba jedyny minus tej serii. Plusem na pewno jest świetny humor, czasem typowo "nerdowski". Bardzo fajne są też projekty postaci. Ogólnie te są naprawdę sympatyczne. Nie ma w tym anime postaci, której bym nie lubiła. Nawet ta, która może wydawać się typu tych, które są w anime tylko po to, by wkurzać, sporo do niego wnosi i daje się naprawdę lubić.

 No a teraz zajmijmy się najważniejszym xD Bo jakby za mało nam było pięknych, kolorowych krajobrazów, twórcy dostarczyli nam także równie pięknych widoczków... na kobiece i dziewczęce ciała! Są lolitki! Są dojrzałe panie! Są pantsu-shoty! Są zwierzęce uszka! Dla każdego coś dobrego! Ecchi w tym anime jest naprawdę sporo. Tak więc przyznać się! Kto oglądał NGLN z taką miną?

No Game No Life

 Na pewno nie jedna osoba ;P

 Tak jak już pisałam na samym początku, to całkiem niezwykłe połączenie świetnego anime z fanserwisem. W większości przypadków, ten jest rekompensatą za słabą fabułę. Tutaj jest świetnie wkomponowanym dodatkiem. Dlatego serdecznie polecam No Game No Life wszystkim miłośnikom ecchi, oraz tym, którym jest ono obojętne. A co z tymi, którzy go nie lubią? No cóż... Masa zboczonych widoków na pewno ich odrazi, dlatego raczej nie jest to anime dla nich. Cała reszta niech nie czeka, tylko ogląda, bo to kawał dobrego, nietuzinkowego anime!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...