poniedziałek, 21 lipca 2014

Animatsuri

Animatsuri

Trochę opóźniona notka, ale po konwencie byłam jeszcze tydzień w okolicach Warszawy, więc dopiero teraz mogę w spokoju coś napisać. No więc w końcu przedstawiam wam moje wrażenia po Animatsuri 2014 ;P

Zacznijmy od samego początku, czyli od kolejkonu. Zapowiadało się bardzo dobrze, organizatorzy całkiem nieźle to zaplanowali, ale jak to w życiu bywa, ktoś zyebał sprawę. Pewnej akcji jeszcze przed wpuszczaniem na sam teren szkoły nie skomentuję, ale później też nie było lepiej. Dla osób z rezerwacją miała być jedna kolejka rozchodząca się na dwie: dla osób z wydrukowanymi kodami QR i bez. Zamiast tego powstały dwie kolejki, jedna długa jak cholera, w której stali ludzie, którzy przyjechali rano, oraz króciutka, do której wpychali się nowi. Organizatorzy oczywiście mieli to gdzieś. No ale dobra, można to jeszcze jakoś wybaczyć, bo przynajmniej zaczęli wpuszczać do budynku dość wcześnie i po wejściu było jeszcze dużo czasu przed pierwszymi atrakcjami.

Następna rzecz to sleeproom. To była dla mnie nowość, że nie zrobili sleeproomów normalnie w klasach, tylko w sali gimnastycznej i w wielkim namiocie na dworze. Czy to był dobry pomysł? Ciężko powiedzieć. Byłam na sali i w sumie nie było mi źle. Bałam się jak się tam będzie chodziło, ale jakoś udało im się "zorganizować" przejścia pomiędzy śpiworami. Na hałas i takie tam nie narzekałam, bo miałam ze sobą stopery, a do tego w końcu udało mi się zdobyć moją wymarzoną opaskę na oczy Sougo z Gintamy <333 Tak więc spało mi się całkiem dobrze. Współczuję jedynie tym co spali w namiocie, bo pogoda była beznadziejna. Ale zrobienie sleeprooma w sali gimnastycznej było też sporym nietrafieniem, o czym napiszę za chwilę.

Wchodzimy na właściwy konwent! Masa mangowych pierdółek do kupienia, panele, japońskie jedzonko... W tym mi w sumie praktycznie wszystko odpowiadało. Było trochę naprawdę świetnych paneli. Były też takie, na które prowadzący mieli wyebane, no ale bywa. Jedyne na co narzekałam to to, że nie mogę się rozdwoić (-troić) i nie spać przez 3 dni. Warto też wspomnieć o jedzonku. W zeszłym roku ktoś się nie popisał i na konwencie nie było sushi. W tym roku organizatorzy nam to wynagrodzili i było nie tylko pyszne sushi (pozdrawiam pana, który dał mi zniżkę, a do tego dorzucił kilka sztuk :P), ale też japońskie słodycze. Jednym słowem, było co szamać. Ale wróćmy do atrakcji...

Jedną z nich tradycyjnie był cosplay, który... jakby to powiedzieć... powinien się jednak odbyć na sali gimnastycznej. Jako że w tej zrobiono sleeproom, cosplay odbywał się na dworze. Gdzie w sobotę było w cholerę zimno i padało ._. Ledwo można było coś zobaczyć ponad parasolkami, ale wg mnie nie była to jakaś wielka strata, bo szału w nim nie było. Równie dobre, a nawet lepsze przebrania można było oglądać na korytarzach. W sumie to nawet zdziwiło mnie, jak dużo tego było.

O czym tu jeszcze napisać? O LARPie mogę tyle, że ponoć był fajny xD Również fajne, czy może nawet świetne były fajerwerki :3 Ciekawa jestem ile % budżetu na nie poszło... Fajnie tańczyły też dziewczyny z Fumi Neko >ω< Iii... tak mogłabym w sumie trochę powymieniać, no ale kto był, ten widział, kto nie był, tego zapraszam za rok ^_^ Sama prawie na pewno się stawię.

A tym czasem, do następnego posta, który, mam nadzieję, pojawi się niedługo ^ω^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...