piątek, 2 maja 2014

[Animowe Refleksje #3] Chihayafuru - "Niesłychana to rzecz..."

Chihayafuru
 Nie ma zbyt wielu anime, które potrafią czymś zafascynować. Do takowych należy Chihayafuru, anime o, można by pomyśleć, jakiejś karciance. Ze zwykłymi karciankami ta gra nie ma jednak wiele wspólnego. Karuta jest bowiem połączeniem sportu i poezji, wymagającym od gracza dobrej pamięci i niezwykłego refleksu. Ale nie będę wyjaśniać na czym dokładnie polega. Tego możecie dowiedzieć się np. oglądając Chihayafuru ;) Tak więc skupmy się na samym anime.

 Z chęcią powiedziałabym, że Chihayafuru to również jedno z tych anime, które, mimo że ich temat nie wydaje się porywający, potrafi niesamowicie wciągać, wywołując masę emocji, niekiedy lepiej niż typowy film akcji. Czy tak jednak jest? Na początku na pewno. Kiedy anime wprowadza nas do świata karuty, liczne zwroty akcji oraz trzymanie widza w napięciu naprawdę pozwalają wczuć się w akcję. Niestety, powtarzanie tego n razy już nie za bardzo. Mecze karuty w Chihayafuru przedstawione są w naprawdę ciekawy sposób, ale nawet, mimo że każdy jest w jakiś sposób inny, oglądanie ich przez 2 sezony sprawia, że wydają się być zupełnie takie same. Większość z nich można opisać chociażby tak: "O nie! Przeciwnik wydaje się być o wiele silniejszy! A jednak, <imię jednej z głównych postaci> zyskuje przewagę! Kurde! Przeciwnikowi znowu idzie lepiej! Och! <To samo imię> ponownie zaczyna dawać radę! ..." i tak przez jakiś czas, aż w końcu ktoś wygra. Przynajmniej w kwestii wygranej różnie bywa. Z jednej strony, oglądanie tego może być całkiem ciekawe. Sporo meczy przynosi ze sobą coś nowego. Jednak niestety, potrafi być też nużące, a wręcz męczące. Przypuszczam, że byłoby lepiej, gdyby anime nie skupiało się aż tak bardzo na samej karucie. Np... wprowadziło więcej romansu!

 No bo przyznajcie (ci którzy oglądali), czy to całkowite spychanie na dalszy plan wątku romantycznego nie było wkurzające? >_< W anime co chwila pojawiały się jakieś sugestie i nie tylko, ale nic nigdy nie doszło do skutku... Ja nie mówię o tym, że anime powinno być romansem, ale jak już nam tu jawnie pokazują, że między bohaterami coś jest, to niech to chociaż jakoś rozwiną ;_; Zwykłe wyznanie uczuć na samym końcu w zupełności by wystarczyło... Chihayafuru jest jednak w jakichś 98% anime o karucie. Reszta mówi o pasji i pokonywaniu przeszkód. No i w jakiejś 0,00000001% mamy ten romans ._.

 Co jeszcze mogę powiedzieć o owym anime? Podsumowując powiem jednak, że anime tak czy siak jest całkiem dobre. Bywa zabawne, bywa smutne, potrafi trzymać w napięciu i zaskakiwać. Krótko mówiąc, ogląda się je całkiem przyjemnie, mimo, że bywa wkurzające, z wyżej wymienionych powodów. No i wracając do tego, o czym wspomniałam na samym początku, naprawdę potrafi zafascynować karutą. Na pewno nie jest to gra dla mnie, ale z wielką chęcią dowiem się o niej czegoś więcej, a przede wszystkim, o setce japońskich poematów, na których opiera się gra. I mówię to ja, której literatura ani poezja nigdy nie interesowały xD

3 komentarze:

  1. Nie znam tego anime, nie wiem o jaki paring chodzi, ale pamiętaj, że zawsze możesz zrobić jakiś fanart z nimi w roli głównej >D dodaj kiedyś recenzję Pandora Hearts ; 3

    OdpowiedzUsuń
  2. Fanart to nie to samo. Wolałabym to zobaczyć w anime ;P A Pandora Hearts oglądałam dość dawno temu. Musiałabym je obejrzeć jeszcze raz, by móc się dokładnie o nim wypowiedzieć. Ale może kiedyś napiszę coś o mandze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam zgoła nieco inne zdanie o Chihayafuru. Uważam je za jedno z najlepszych serii anime, a brak romansu to tylko i wyłącznie zaleta (ot tego jest pierdyliard innych shoujówek :D). Jeśli chodzi o moją opinię to zapraszam do siebie, gdyż kiedyś recenzowałam Chihayę :3 (http://kupin-art.blogspot.com/2013/08/dojrzewanie-samodoskonalenie-sie-i.html)

    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...