niedziela, 20 kwietnia 2014

[Animowe Refleksje #1] Kill la Kill - epicka epickość ociekająca epickością

Lulz. Nie miałam pojęcia jak nazwać tę serię. Takie słowo jak "animowe" nie istnieje, ale cii xD
Tymczasem weźmy się za pierwsze anime, a jest nim...
Kill la Kill

Kill la Kill!
Kiedy dowiedziałam się, że w nowym sezonie będzie wychodziło anime stworzone przez panów od Gurren Laganna, od razu wiedziałam, że muszę je oglądać, nawet jeśli jego trailer i opis nie wydawały się interesujące. No i się nie zawiodłam. Nic dziwnego z resztą, bo co można powiedzieć o owych panach?
No właśnie. Zarówno Gurren Lagann jak i Kill la Kill, przepełnione są przesadą, przepychem i wyolbrzymianiem. Jednym słowem, można by rzec, zajebistością, bo to wszystko łączy się w naprawdę świetną całość. Nie łatwo stworzyć coś, co będzie wyglądało na zrobione na odwal, z użyciem masy szablonowych akcji i zachowań oraz fanserwisu, i jednocześnie będzie dobre. Kill la Kill takie jest.
Tu jednak trzeba wspomnieć o tym, że może to być zarówno plusem jak i minusem. Cała ta przesada i wyolbrzymianie mają za zadanie wciągnąć widza w akcję. Kiedy już damy się porwać, anime będzie dalej nas ciągnąć, zachwycając i wywołując masę emocji. Minusem jest to, że jeśli nie damy się wciągnąć... będzie zwyczajnie głupie. Bo, jakby nie było, Kill la Kill jest nieźle porypane. Do tego fabuła rozkręca się dopiero gdzieś w połowie. Wcześniejsze odcinki to głównie bezsensowne nawalanki i przygłupie gagi, chociaż... przedstawione w naprawdę fajnej formie. Epickiej formie. Choć oczywiście trzeba przyznać, że epickość ta jest dość mocno wymuszona. Na szczęście twórcy są w takowym wymuszaniu naprawdę dobrzy. Tak więc po połowie anime mamy epickie (bezsensowne) walki, epickie (przygłupie) gagi i całkiem ciekawą fabułę (a przynajmniej mnie wciągnęła). I nie zapominajmy o fanserwisie! Tych cycuszkach, skąpych strojach i... wielkim gangbangu na koniec anime! :D Ok, zapomnijmy o poprzednim zdaniu. 
Podsumowując, anime stworzone jest, by po prostu przyciągnąć widza. Zawiera dużo akcji i sporo zboczonych scenek, czyli to, co każdy chłopiec, a także niektóre dziewczynki, lubią najbardziej. Nie można jednak zapomnieć, że twórcy wykonali świetną robotę i ich cel został osiągnięty - anime naprawdę przyciąga i na maksa wciąga swoją, co prawda wymuszoną, ale jednak, zajebistością. I to właściwie tyle, co mam do przekazania o Kill la Kill.

No, a teraz wasza kolej, by wypowiedzieć się o owym anime (i o tym, jak bardzo się ze mną nie zgadzacie ;) ).
...o ile ktoś tu wchodzi. Co jak co, ale beznadziejnie jest zaczynać bloga xD A więc, na razie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...